Jak wynika z dokumentu ujawnionego przez "Superwizjer" TVN, osoby współpracujące na podstawie umów B2B zostały zwolnione z zakazów konkurencji oraz pozyskiwania pracowników spółki. Jednocześnie zmienione mają zostać m.in. okresy wypowiedzenia oraz zasady finansowania szkoleń i kursów.
Prezes Zondacrypto, który przebywa w Monako, polecił także niezwłoczny zwrot laptopów wykorzystywanych w pracy. Sprzęt ma zostać zdeponowany w wyznaczonym miejscu w związku z bliżej nieokreślonym dochodzeniem. Do czasu oddania urządzeń zabroniono ingerowania w dane, w tym ich usuwania lub modyfikacji.
Pracownicy otrzymują również wypowiedzenia oraz propozycje rozwiązania umów. W jednym z dokumentów jako przyczynę wskazano "całkowitą likwidację pracodawcy z przyczyn niedotyczących pracownika".
Zondacrypto pod lupą prokuratury
Oświadczenie pojawiło w momencie narastających problemów spółki. Media od kilku tygodni informują o trudnościach klientów z wypłatą środków oraz o śledztwie prowadzonym przez prokuraturę. Liczba poszkodowanych sięga ok. 30 tys. osób, a straty szacowane są na ok. 350 mln zł.
Do Zondacrypto należy portfel 4,5 tys. bitcoinów o wartości ponad 300 mln dol., ale – jak poinformował prezes giełdy Przemysław Kral – klucze do nich ma zaginiony w marcu 2022 r. Sylwester Suszek, nazywany "królem kryptowalut".
Ustawa o kryptoaktywach. Dwa weta prezydenta
W piątek (17 kwietnia) Sejm po raz drugi nie odrzucił prezydenckiego weta do ustawy o kryptoaktywach. Wprowadzała ona m.in. środki nadzorcze, np. umożliwiała Komisji Nadzoru Finansowego wstrzymanie oferty publicznej kryptowalut.
Przedstawiciele rządu przekonują, że gdyby prezydent podpisał ustawę, nie doszłoby do afery wokół Zondacrypto. Pałac Prezydencki uważa, że to efekt nieudolności rządu Donalda Tuska i nadzorowanych przez premiera służb.
Czytaj też:
Petru: Według mojej wiedzy mamy do czynienia z czystą kradzieżą
