"Robert z szóstej klasy ma zawsze przygotowaną wymówkę, na wypadek jakby ktoś zapytał, czemu nie je na przerwie. Zwykle mówi, że zapomniał albo że nie jest głodny, choć tak naprawdę skręca go w brzuchu. Pilnuje się potem, żeby na stołówce nie jeść zbyt łapczywie. To nie jest obraz sprzed lat, takie problemy są w dzisiejszych polskich szkołach" – informuje "Gazeta Wyborcza".
Dziennik opisuje w poniedziałek (1 czerwca) raport Banku Żywności zatytułowany "Ukryty głód dzieci", który powstał po przeprowadzeniu od stycznia do kwietnia br. ankiety wśród 954 dzieci w szkołach podstawowych w całym kraju.
"Wnioski? Wciąż ogromna grupa polskich uczniów jest pod względem zdrowej i zbilansowanej diety po prostu zaniedbana" – czytamy.
Jak wynika z badania, tylko 30,5 proc. dzieci deklaruje, że po posiłku zawsze czuje sytość. Aż 10,4 proc. pytanych rzadko czuje się najedzone, a kolejne 1,9 proc. twierdzi, że nigdy nie doświadcza takiego uczucia.
Głodne dzieci w Polsce. W szkole jedzą "powietrze"
"Częściej niż co dziesiąte dziecko (15,3 proc.) przyznało przed badaczami, że głód czuje często lub zawsze. W odpowiedziach na pytanie o to, co jedzą w szkole, regularnie zdarzały się odpowiedzi: «powietrze», «wyłudzam od przyjaciółki» albo «prawo dżungli, trzeba upolować»" – napisano w artykule.
Według ekspertów, są dwie przyczyny takiego stanu rzeczy. "Pierwsze to ubóstwo, które prowadzi do braku środków na odpowiednią dietę wśród rodzin w najtrudniejszej sytuacji materialnej. Drugie to przypadek rodzin, które na żywność dobrej jakości stać, ale brakuje im wiedzy i uważności na potrzeby dziecka" – wskazuje "GW".
Autorzy raportu przypominają, że wciąż 364 tys. dzieci i nastolatków żyje w Polsce w domach, w których "wydatki na podstawowe potrzeby są niższe niż poziom niezbędny do biologicznego przetrwania rodziny".
Czytaj też:
"Bieda i głodne dzieci". Kaczyński uderza w rząd Tuska
