Aby wynik referendum był wiążący, do urn musiało pójść co najmniej 3934 mieszkańców, czyli 3/5 liczby wyborców uczestniczących w wyborze burmistrza w 2024 r. Wymaganego progu nie udało się osiągnąć.
Głosowanie odbyło się w niedzielę (31 maja) na wniosek komitetu referendalnego, który zarzucał burmistrzowi m.in. niewłaściwe prowadzenie inwestycji, brak pozyskiwania środków zewnętrznych, niespełnianie obietnic wyborczych oraz brak spójnej wizji rozwoju miasta.
Miśkiewicz odrzucał te zarzuty, wskazując na realizowane inwestycje i pozyskane dofinansowania. Władze miasta informowały wcześniej m.in. o środkach przeznaczonych na budowę hali tenisowej, przebudowę stadionu miejskiego oraz remont ulicy Chemicznej.
Referendum w Pionkach nieważne. Zabrakło głosów, by odwołać burmistrza
Powiadomienie o zamiarze przeprowadzenia referendum wpłynęło do komisarza wyborczego w Radomiu na początku lutego. Po zebraniu wymaganej liczby podpisów komitet referendalny złożył wniosek, a termin głosowania wyznaczono na 31 maja.
Miśkiewicz objął urząd burmistrza po wyborach samorządowych w 2024 r., wygrywając w drugiej turze z dotychczasowym włodarzem miasta Robertem Kowalczykiem.
Pionki (woj. mazowieckie) liczą niespełna 16 tys. mieszkańców. Była to kolejna próba odwołania władz miasta w drodze referendum i podobnie jak wcześniejsze, zakończyła się niepowodzeniem z powodu niewystarczającej frekwencji.
Czytaj też:
Prezydent Radomia zagrożony? Mieszkańcy zbierają podpisy
