Wyłudzanie kredytów i pranie pieniędzy. Były poseł PSL skazany w sprawie SKOK Wołomin

Wyłudzanie kredytów i pranie pieniędzy. Były poseł PSL skazany w sprawie SKOK Wołomin

Dodano: 
Władysław Serafin
Władysław Serafin Źródło: PAP / Paweł Supernak
Władysław Serafin, były poseł PSL i wieloletni prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych, został skazany na sześć lat bezwzględnego więzienia.

Sąd wymierzył mu także 240 tys. zł grzywny i nakazał zapłatę 2,5 mln zł na rzecz syndyka SKOK Wołomin. Uznał go za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów, w tym wyłudzenia kredytów i prania pieniędzy. Wyrok jest nieprawomocny, obrona złożyła apelację.

Kredyty na 3,6 mln zł i pieniądze ze "słupów"

Jedna z części sprawy dotyczyła trzech kredytów o łącznej wartości 3,6 mln zł. Według śledczych Serafin uzyskał je, wykorzystując nierzetelne dokumenty dotyczące dochodów i zabezpieczeń majątkowych. W czasie procesu przyznał, że przedstawiał dokumenty zawierające nieprawdziwe informacje o swoich zarobkach. W części zaświadczeń podawano 48 tys. zł, podczas gdy na jego konto trafiało 12 tys. zł.

– Pieniądze z tych pożyczek przeznaczyłem na spłatę zobowiązań związku rolników. Działałem w stanie wyższej konieczności, żeby komornik nie zlicytował mnie i moich 12 kolegów z zarządu związku – tłumaczył w 2018 r.

Kolejny zarzut dotyczył udziału w wyłudzeniu około 3 mln zł poprzez kredyty udzielone podstawionym osobom. Pieniądze z trzech pożyczek udzielonych tzw. słupom trafiły na rachunek należący do Serafina. Sąd uznał, że aktywnie uczestniczył w tym mechanizmie.

20,9 mln zł i Telewizja Rolnicza

Najpoważniejszy zarzut dotyczył prania pieniędzy. Według ustaleń śledczych w latach 2010-2014 do spółki TVR, z którą związany był Serafin, trafiło 20,9 mln zł pochodzących z oszustw kredytowych na szkodę SKOK Wołomin.

Prokuratura uznała transfery za element procederu legalizowania pieniędzy wyprowadzanych z kasy. Serafin twierdził, że nie wiedział o ich przestępczym pochodzeniu. Proces rozpoczął się w październiku 2018 r. Akt oskarżenia liczył 321 stron, a prokuratura zarzuciła Serafinowi popełnienie 102 przestępstw.

"Jestem aresztantem politycznym"

Serafin od początku nie przyznawał się do zasadniczych zarzutów. W 2018 r., gdy został przywieziony na rozprawę z aresztu, określał siebie jako "aresztanta politycznego" i zarzucał prokuraturze fabrykowanie dowodów. – Gdybym powiedział, że te zarzuty są nierzetelne, to byłoby za grzeczne słowo. Zarzuty prokuratorskie są spreparowane i sfałszowane na zamówienie polityczne, żeby mnie trzymać w areszcie – mówił w sądzie.

Sąd nie podzielił jego argumentów. Sędzia Ewa Grabowska uznała wyjaśnienia Serafina za niewiarygodne i sprzeczne z materiałem dowodowym. Według sądu działał on świadomie i z zamiarem osiągnięcia korzyści majątkowej.

Serafin składa apelację

Obrońca Serafina domaga się uchylenia wyroku. Podnosi m.in. zarzut nienależytej obsady sądu oraz zastrzeżenia dotyczące prawa do obrony i postępowania dowodowego.

Sprawa Serafina jest jednym z wątków afery SKOK Wołomin. Według szacunków prokuratury działająca w kasie grupa przestępcza mogła wyłudzić ponad 3 mld zł. Zarzuty w licznych postępowaniach usłyszało blisko tysiąc osób, a ponad 600 zostało już prawomocnie skazanych.

Czytaj też:
Wyrok więzienia dla głównego oskarżonego w sprawie afery SKOK Wołomin

Źródło: Puls Biznesu/ Gazeta Wyborcza
Czytaj także