KrajWHO: Ludzie młodzi również narażeni na Covid-19

WHO: Ludzie młodzi również narażeni na Covid-19

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Flickr / Daniel Arauz / CC BY 2.0
Dodano 15
Ludzie młodzi nie powinni lekceważyć zakażenia koronawirusem, oni również mogą chorować. Poza tym przenoszą infekcję na inne osoby, w tym na seniorów, co może być kwestią życia lub śmierci – ostrzega Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

"Chciałbym powiedzieć ludziom młodym: nie jesteście niezwyciężeni, ten wirus może was skazać na wielotygodniowy pobyt w szpitalu, a nawet zabić. A nawet jeśli nie zachorujecie, to wasza decyzja o tym, gdzie się przemieścić dla kogoś innego może być kwestią życia lub śmierci" – zaalarmował dyrektor Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus.

Z dotychczasowych obserwacji wynika, że każda osoba może zostać zakażona wirusem SARS-CoV-2. Również każda osoba, bez względu na wiek, może zachorować, choć najbardziej zagrożone są osoby starsze, z reguły mniej odporne na infekcje. Decydujące znaczenie ma jednak ogólny stan zdrowia i współistniejące choroby, takie jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca i choroba sercowo-naczyniowa. A na te schorzenia coraz częściej cierpią także ludzie w średnim wieku, np. z powodu otyłości.

Nigdy też nie ma pewności jak zareaguje dany organizm. W środę dziennik "The Sun" podał, że z powodu koronawirusa zmarła 21-letnia Brytyjka bez żadnych innych chorób towarzyszących. W niedzielę informowano o śmierci 18-latka z Coventry, u którego test potwierdził obecność koronawirusa. Ale lekarze wyjaśnili, że cierpiał on na poważne inne schorzenia i Covid-19 nie był bezpośrednią przyczyną zgonu. Dr Rosena Allin-Khan powiedziała BBC, że na oddziale intensywnej terapii ratowała już trzydziesto- i czterdziestolatków zarażonych koronawirusem SARS-CoV-2, którzy dosłownie "walczyli o życie".

Ludzie młodzi, nawet jeśli nie chorują, to mogą być niebezpieczni dla innych. Wielu z nich nie wie, że jest zakażonych, bo nie ma poważniejszych objawów, takich jak gorączka czy zaburzenia oddychania. Takie osoby mogą natomiast zarażać innych, również ludzi młodych lub osoby starsze, najbardziej zagrożone zgonem z powodu Covid-19. Właśnie osoby zakażone, ale bezobjawowe, roznoszą wirusa na inne osoby napędzając rozwój epidemii. Szczególnie narażając seniorów.

Z danych Imperial College London wynika, że z powodu zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 jedynie 5 proc. osób poniżej 50. roku życia wymagało dotąd hospitalizacji w Chinach oraz we Włoszech. Jednocześnie do szpitali trafiło w tych krajach 24 proc. seniorów w wieku 70-79 lat. Spośród pacjentów hospitalizowanych w stanie krytycznym znajdowało się tylko 5 proc. w wieku poniżej 40 lat oraz 27 proc. po 60. roku życia, 43 proc. po siedemdziesiątce i aż 71 proc. osiemdziesięciolatków.

Podobnie jest w USA. Według Centrum Kontroli Chorób (CDC) w Atlancie, jak na razie 53 proc. hospitalizowanych było w wieku ponad 55 lat, a 80 proc. zgonów odnotowano wśród pacjentów po 65. roku życia. We Włoszech zmarło 0,4 proc. pacjentów zakażonych SARS-CoV-2 przed 40. rokiem życia oraz prawie 20 proc., w wieku powyżej 80 lat.

Inna sytuacja, przynajmniej do tej pory, jest w Niemczech. W środę dyrektor Instytutu Roberta Kocha w Berlinie prof. Lothar Wieler powiedział, że przeciętny wiek osób zarażonych w tym kraju koronawirusem jak na razie nie przekracza 45 lat. To z tego prawdopodobnie powodu – dodał – jest tam dużo mniej zgonów niż we Włoszech. Jednak osoby, które zmarły u naszych zachodnich sąsiadów, miały przeciętnie 81 lat.

/ Źródło: PAP

Czytaj także

 15
  • CD Projekt daje 4 mln zł na walkę z... IP
    Dodaj odpowiedź 3 0
      Odpowiedzi: 0
    • Depopulacja rozpoczęta IP
      W USA kolejki przed sklepami z bronią palną. El gringos wykupują broń i amunicję.
      Czy będą forsować mur graniczny i uciekać do Meksyku?Nie, wreszcie zrobią porządek ze swoimi starszymi braćmi w wierze, Rothschildami, Rockefellerami, Sorosami, Gatesami którzy to chcą depopulacji gojów . Wojskowe laboratorium w Wuhan powstało w 2018 roku. Według klasyfikacji poziomu izolacji biologicznej, miało najwyższy, czwarty stopień (BSL-4). Placówka miała skupiać się na kontroli pojawiających się chorób i przechowywać oczyszczone SARS i inne typy wirusów. Laboratorium miało funkcjonować jako laboratorium referencyjne WHO i współpracować z podobnymi instytucjami na całym świecie. Dopóki ludzie nie zrobią z nimi porządku, będzie jeszcze gorzej. My jak głupcy, będziemy patrzeć jak inni umierają i będziemy prowadzić niby walkę z chorobami (walkę ich rękami} a nie z przyczyną która stworzyła i wypuściła wirusa, to za parę lat pojawi się SARS 3 i znowu historia się powtórzy .
      Dodaj odpowiedź 5 1
        Odpowiedzi: 0
      • Depopulacja rozpoczęta IP
        https://robertbrzoza.pl/post/pandemia-koronawirusowa-who-na-uslugach-lichwy«Pandemia koronawirusowa»: WHO na usługach lichwy . Kierowanie walką z nowym koronawirusem znajduje się w rękach Światowej Organizacji Zdrowia WHO. Informuje ona o liczbie osób zakażonych, zmarłych i rekonwalescentów, powiadamia o rozprzestrzenianiu się choroby i koordynuje działania mające na celu jej powstrzymanie.

        Czym jest ta organizacja? – Kto ją założył? – Jak do tej pory wypełniła swą misję? – Kto ją finansuje?

        Oto podsumowanie najważniejszych faktów.

        WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) została założona w roku 1948 jako wyspecjalizowana agencja Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jej siedziba znajduje się w Genewie, obecnie liczy 194 państw członkowskich, a od roku 2017 przewodniczy jej były minister zdrowia i spraw zagranicznych Etiopii, Tedros Ghebreyesus.

        Oficjalnym mandatem WHO jest "osiągnięcie przez wszystkie narody możliwie jak najwyższego poziomu zdrowotnego".

        WHO uprawniona jest do ustanawiania uznanych na skalę międzynarodową standardów w zakresie leczenia chorób, do zarządzania toksynami środowiskowymi i do realizacji ochrony przed zagrożeniami jądrowymi. Zapewnia również pomoc techniczną krajom jej potrzebujących oraz wspiera i koordynuje międzynarodowe interwencje w sytuacjach kryzysowych dotyczących zdrowia.

        Dwa źródła finansowania WHO

        Obecnie, WHO posiada budżet o wysokości około 4,4 miliarda dolarów i posiada dwa główne źródła dochodu: pierwszym są stałe składki płacone przez rządy państw członkowskich, które obliczane są na bazie liczebności populacji i wielkości produktu krajowego. Drugie to dobrowolne wpłaty państw członkowskich, fundacji, firm i osób prywatnych.

        Ustalone kwoty wykorzystywane są na pokrycie wydatków ogólnych i działań programowych. Dobrowolne wkłady są przyznawane przez darczyńców na konkretne działania i są przeznaczane na określony cel.

        W roku 1993, Stany Zjednoczone wprowadziły zamrożenie składek obowiązkowych. W roku 2017, prezydent USA Trump nakazał obcięcie prawie połowy udziału finansowego USA. Obecnie, od rządów państw członkowskich WHO pochodzi mniej niż 20 procent budżetu agencji. Ponad 80 procent to dobrowolne i w dużej mierze kierunkowe datki od darczyńców rządowych lub prywatnych, głównie fundacji i firm farmaceutycznych.

        Nieco ponad 14 procent całego budżetu pochodzi obecnie z Fundacji Billa i Melindy Gatesów. Od kilku lat jest ona największym prywatnym darczyńcą i od początku tysiąclecia przekazała WHO 2,5 miliarda dolarów. Tylko w roku 2016 i 2017 roczna kwota wynosiła 629 milionów dolarów – które w dużej mierze przeznaczone zostały na kampanie szczepień.

        Fundacja Gatesa, na pomoc w redukcji poliomyelitis przekazała WHO w sumie 1,6 miliarda dolarów.

        Równolegle przyniosła ona bardzo wysokie zyski najrozmaitszym firmom farmaceutycznym, których przedstawiciele zasiadają w zarządzie Fundacji Gatesów, co spowodowało gwałtowny wzrost cen ich akcji. To z kolei przyniosło korzyści również Fundacji Gatesa, która posiada pakiety akcji m.in. firm farmaceutycznych GlaxoSmithKline, Novartis, Roche, Sanofi, Gilead i Pfizer.

        Fundacja Gatesów twierdzi, że służy zdrowiu na świecie. Nie widzi sprzeczności w posiadaniu pakietów akcji spółek naftowych lub koncernów takich jak Coca-Cola, Pepsi-Cola, Nestlé lub spółek alkoholowych Anheuser-Busch i Pernod. WHO zaprzecza, że jej ręce są związane z powodu finansowej zależności od Fundacji Gatesa, jeśli chodzi o podejmowanie działań przeciwko szkodliwej działalności przemysłu naftowego lub sektora napojów słodkich i alkoholi.

        Prawie cztery lata temu w WHO nastąpiła zdecydowana zmiana strukturalna na korzyść sektora prywatnego. Do tego czasu wyłącznie organizacje non-profit mogły uczestniczyć w grupach roboczych i zespołach zadaniowych, na których podejmowane są najważniejsze postanowienia agencji. Po podjęciu decyzji przez Zgromadzenie Ogólne WHO w maju 2016 roku, spółki komercyjne mogą dziś mieć bezpośredni wpływ także na decyzje strategiczne tych organów.

        Ptasia i świńska grypa

        Prawdopodobnie najważniejszym zadaniem WHO jest interweniowanie w sytuacji pandemii i koordynowanie globalnych wysiłków na rzecz ich powstrzymania. Najbardziej rozpowszechnionymi są pandemie grypy. Należą do nich: ptasia grypa z roku 2005 i świńska grypa z roku 2009/2010.

        Podczas epidemii ptasiej grypy, dyrektor WHO ds. grypy, Niemiec, Klaus Stöhr, ostrzegł surowo przed światową falą infekcji mogącej spowodować "nawet siedem milionów zgonów". W odpowiedzi, rządy zakupiły leki na grypę Tamiflu i Relenza za wiele milionów euro.

        W roku 1996, szwajcarski gigant farmaceutyczny Roche nabył licencję na produkcję Tamiflu od amerykańskiej firmy biotechnologicznej Gilead, której wcześniejszym prezesem i większościowym akcjonariuszem był dawny amerykański sekretarz obrony Donald Rumsfeld. Roche zarobił ponad miliard franków szwajcarskich ze sprzedaży Tamiflu.

        https://en.wikipedia.org/wiki/Donald_Rumsfeld

        Ptasia grypa nie pochłonęła zapowiedzianych 7 milionów istnień ludzkich, ale łącznie spowodowała śmierć (zaledwie) 152 osób – na całym świecie. Klaus Stoehr, który odegrał decydującą rolę w strategii WHO, opuścił organizację po tym, jak pandemia ustąpiła i objął stanowisko dyrektora w szwajcarskiej firmie farmaceutycznej Novartis.

        Podczas epidemii świńskiej grypy w roku 2009, WHO ponownie ogłosiła stan wyjątkowy.

        https://www.who.int/blueprint/about/marie-paule-kieny/en/

        I tym razem, ostrzeżenia WHO o konsekwencjach świńskiej grypy były tak drastyczne, że wiele rządów zgromadziło rezerwy kryzysowe. Jedynie w Niemczech zamówiono wówczas leki i szczepionki przeciwko grypie o wartości 450 milionów euro.

        Jako że rzeczywista fala infekcji była stosunkowo łagodna i w Niemczech na 226.000 zachorowań odnotowano jedynie 258 zgonów, czyli mniej niż w przypadku zwykłej, sezonowej epidemii grypy – zapasy rządowe opłacane z podatków musiały zostać zniszczone ze wzgledu na braku popytu.

        WHO i Bank Światowy

        W roku 2017 Bank Światowy wraz z reasekuratorami - czyli firmami ubezpieczającymi towarzystwa ubezpieczeniowe – utworzył fundusz kryzysowy do walki z chorobami epidemicznymi, który według ówczesnego prezesa "miał uratować miliony ludzi".

        Sercem owego funduszu są tzw. obligacje pandemiczne (pandemic bonds) – nabywane przez ważnych inwestorów, fundusze emerytalne, przez zarządzających aktywami oraz przez fundacje, które tymże nabywcom przynoszą gwarantowane przez państwo odsetki w wysokości do 11 procent. W przypadku wybuchu pandemii inwestorzy są narażeni na ryzyko utraty części, albo całości pieniędzy, które zapłacili za obligacje.

        Oficjalnie, obligacje pandemiczne mają pomóc zbierającym fundusze, zagrożonym pandemią państwom. Wypłata pieniędzy jest jednakże uwarunkowana kryteriami ustalonymi przez WHO, określonymi w kilkuset stronicowej umowie odnoszącej się do każdej obligacji.

        Kiedy w roku 2018, w Kongo szalał wirus Ebola, zabijając ponad dwa tysiące osób – był to drugi najpoważniejszy wybuch tej choroby w historii. Pomimo to wypłacono jedynie niewielką sumę pieniędzy (61 mln USD), ponieważ drobny zapis na obligacji zawierał następującą klauzulę: «choroba musi przekroczyć granicę dwóch sąsiednich krajów i w określonym czasie zabić co najmniej 20 osób». Tymczasem w Ugandzie, tj. kraju sąsiadującym z Kongiem, WHO odnotowała wówczas jedynie 3 przypadki śmierci.

        Ponadto, 61 milionów dolarów wypłacono dopiero trzy miesiące po wybuchu pandemii, więc nie mogły one przyczynić się do wczesnego zapobieżenia rozprzestrzenianiu się choroby.

        Opublikowane po pandemii Ebola, studium na temat skuteczności obligacji pandemicznych dostarczyło dowodów na to, że do tej pory wydano więcej pieniędzy na wypłaty odsetek dla inwestorów finansowych niż na potrzeby krajów dotkniętych chorobą.

        Hedgefunds, WHO i koronawirus

        Fundusze hedgingowe to instytucje finansowe, które mogą funkcjonować jak banki, ale nie podlegają restrykcjom obowiązującym banki. Po ich zatwierdzeniu w ramach deregulacji, coraz więcej banków utworzyło swoje własne fundusze hedgingowe i tym samym dokonują one właśnie tych transakcji, które wcześniej były im zabronione.

        W związku z tym fundusze hedgingowe stały się coraz to potężniejsze i obecnie dominują na światowej scenie finansowej. Ze względu na ich ustawiczne polowanie na szybkie zyski oraz na ogromne możliwości generowania przychodów w branży farmaceutycznej – będącej najbardziej lukratywną gałęzią przemysłu na świecie – posiadają one również udziały w wielu firmach farmaceutycznych i za ich pośrednictwem mogą wpływać na WHO.

        Po światowym kryzysie finansowym z lat 2007/2008, przez 11 lat, banki centralne utrzymywały światowy system finansowy przy życiu wstrzykując w niego coraz to większe kwoty pieniędzy i obniżając stopy procentowe. Jednak od roku 2019, strategia ta przestała dawać rezultaty. Poważne zakłócenia na rynkach finansowych w ciągu ostatnich czterech tygodni pokazują, że obecnie, system ten załamuje się ostatecznie.

        Fundusze hedgingowe poniosły ogromne straty w wyniku tegoż załamania i obecnie próbują nadrobić je na dwa sposoby: Po pierwsze, stawiają na spadek cen, a po drugie, ze względu na swoją siłę rynkową, żądają – i otrzymują – coraz to większe dofinansowania (tj. zastrzyki pieniężne) od rządów i banków centralnych.

        Żaden z tych środków nie przyczynia się jednakże do ożywienia systemu, lecz raczej pogłębia krach, a przede wszystkim zaostrza jego skutki w odniesieniu do ludności czynnej zawodowo, która zagrożona jest masowym bezrobociem i masowym ubóstwem na niespotykaną dotąd skalę. Pasożytnicze zachowanie funduszy hedgingowych posiada więc potencjał zdolny do obrócenia mas ludzkich przeciwko nim, a także przeciwko ich wspólnikom funkcjonującym w polityce i w mediach.

        Czy w tych okolicznościach nie można sobie wyobrazić, że dziś, ktoś wykorzystuje swą władzę i pozwala, by organizacja taka jak WHO – kontrolowana przez niego (w oczach społeczeństwa zaangażowana w kwestie zdrowia na świecie) tworzyła masową histerię na niespotykaną dotąd skalę po to, by odwrócić uwagę od tego, że plądruje upadający system i przygotowuje się do stłumienia szturmu mas dekretami nadzwyczajnymi, policją i wojskiem?



        Autor: ram.neon24.pl
        Dodaj odpowiedź 6 0
          Odpowiedzi: 0
        • Górnik IP
          Czemu znikają ogłoszenia
          Dodaj odpowiedź 2 0
            Odpowiedzi: 0
          • jot-23 IP
            Tlumacze niekumatym co robi WHO: chca nastraszyc tzw "mlodych" ('youths") - tylko ze "mlodzi" to polit-poprawne slowo-klucz na dzikich wszelkich odcieni skory. Zapewniam was ze w Korei czy Japonii, "mlodzi" nie maja problemow ze zrozumieniem zagrozen i stosowania sie do polecen.
            Dodaj odpowiedź 1 1
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także