Benedykt XVI i kryzys

Benedykt XVI i kryzys

Dodano: 36
Papież Franciszek, papież senior Benedykt XVI
Papież Franciszek, papież senior Benedykt XVI / Źródło: PAP/EPA / MAURIZIO BRAMBATTI
Marek Jurek || Wczoraj składaliśmy życzenia urodzinowe Papieżowi-emerytowi, dziś warto posłuchać, co on ma nam do powiedzenia na czas kryzysu. Czas teraźniejszy nie jest pomyłką, bo chodzi o wypowiedzi magisterialne, więc (przy całej świadomości kontekstu) przekazywane wszystkim pokoleniom.

Trzecia encyklika Benedykta XVI, „Caritas in Veritate” (oprócz kapitalnej nauki o relacji między miłością a prawdą, więc stanowiącą niejako kontynuację „Veritatis splendor”), dotyczyła trwającego wówczas, pod koniec poprzedniej dekady, kryzysu ekonomicznego. Wtedy najmocniej od końca Zimnej Wojny (choć bez porównania z tym, co dziś przeżywamy) stanęły pytania o przyszłość.

Papież wskazywał oczywiście chciwość jako zasadnicze źródło kryzysu finansowego. Dziś widać to jasno, gdy coraz większa część opinii zachodniej uświadamia sobie konsekwencje uzależnienia choćby przemysłu farmaceutycznego od „atrakcyjnego rynku” Chin komunistycznych. Konsumpcyjny populizm już dawno narodową odpowiedzialność za przyszłość zakwalifikował jako „rozbudzanie lęków”. Dziś, gdy lęki trzeba raczej studzić, powoli do szerszej opinii dociera, na czym polega „atrakcyjność” rynku i „konkurencyjność” egzotycznego, kapitalistycznego komunizmu.

Tym, co stanowi najbardziej oryginalny aport tamtego nauczania, jest mocne wystąpienie w obronie suwerenności państw i niezbędności ich polityki, nie tylko ze względu na dobro wspólne konkretnych narodów, ale na autentyzm współpracy międzynarodowej. „W odniesieniu do rozwiązania obecnego kryzysu, rola państwa wydaje się wzrastać, odzyskując wiele ze swych kompetencji” (41). Dotyczy to szczególnie państw, które świeżo odzyskały niepodległość, dla nich „budowanie lub odbudowywanie państwa jest nadal kluczowym elementem ich rozwoju” (41). Bez własnej suwerenności ich głos byłby kompletnie ignorowany, tymczasem to „uczestnictwo krajów nowych lub będących na drodze rozwoju pozwala dzisiaj lepiej zarządzać kryzysem” (42).

Warto o tym wszystkim pamiętać, warto korzystać z tego moralnego oparcia, bo niepodległość nie wypełniona właściwą treścią, więc bez suwerennej władzy i polityki, jest bardzo iluzoryczna. Dziś w zasadzie nie trzeba o tym przekonywać, ale gdy minie trzeźwiąca konsternacja, znowu trzeba będzie przypominać, że państwo, własne państwo, jest wartością moralną.

Czytaj też:
Ks. Stanisław Małkowski: Mniej szaleństwa, więcej wiary

Źródło: wPolityce.pl
 36
Czytaj także