O godzinie 9. miało rozpocząć się posiedzenie Trybunału Konstytucyjnego, który dzisiaj miał zająć się badaniem zapisów nowej ustawy o TK, dotyczących wyboru prezesa sądu. Posiedzenie powinno odbyć się w pełnym składzie 15-sędziów, a wniosek o zbadanie przepisów złożyli posłowie Platformy i .Nowoczesnej.
Sędziowie protestują
Przed planowaną rozprawą, sędziowie wybrani przez PiS i dopuszczeni do orzekania (Julia Przyłębska, Piotr Pszczółkowski i Zbigniew Jędrzejewski), poinformowali jednak, że jeśli trójka sędziów wybranych przez PiS i niedopuszczona do orzekania (Henryk Cioch, Lech Morawski i Mariusz Muszyński) nie zostanie dopuszczona do obrad, to podpisani pod listem również nie wezmą w nich udziału.
W sumie pod listem podpisanych jest sześcioro sędziów, wybranych przez większość PiS – Julia Przyłębska, Piotr Pszczółkowski, Zbigniew Jędrzejewski, Henryk Cioch, Lech Morawski i Mariusz Muszyński.
Ślubowaliśmy służyć Narodowi i stać na straży konstytucji
Podkreślają oni, że Trybunał jest "naczelnym konstytucyjnym organem państwowym" i "zakres jego kompetencji określa Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej". Jak tłumaczą dalej, w związku z tym, że praca TK opiera się właśnie na Konstytucji, a sędziów sądu wybiera Sejm, prezes TK bezprawnie uniemożliwia trójce sędziów pracę od dnia 3 grudnia 2015 roku.
"W dniu dzisiejszym ponownie nie uwzględnił (Andrzej Rzepliński - red.) pisemnego żądania wyżej wymienionych sędziów Trybunału o umożliwianie im orzekania w sprawie" - argumentują dalej sędziowie.
"Nasza decyzja ma charakter merytoryczny. Ślubowaliśmy wobec prezydenta RP służyć wiernie Narodowi i stać na straży konstytucji. Jako sędziowie niezawiśli, podlegający w sprawowaniu naszego urzędu jedynie Konstytucji, nie godzimy się na jej łamanie przez Prezesa Trybunału" - kończą swój list sędziowie.
