KrajEkspert: Epidemia obnażyła słabości opieki zdrowotnej

Ekspert: Epidemia obnażyła słabości opieki zdrowotnej

fot. zdjęcie ilustracyjne
fot. zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Jakub Kaczmarczyk
Dodano 17
Epidemia obnażyła słabości opieki zdrowotnej. Pokazała, że mamy problem z bezpieczeństwem, szybkim dostosowaniem systemu do rozprzestrzeniania się choroby zakaźnej, kadrami i nieprzystosowaniem do nowoczesnej technologii – uważa dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

– Koronawiurus już obnażył ochronę zdrowia i jak w soczewce pokazał te słabości, na które zresztą wskazywaliśmy od lata. Przede wszystkim pokazał ogromny problem z szybkim wdrożeniem w życie zasad postępowania w czasie epidemii – stwierdziła.

Jednocześnie zauważyła, że covid-19 nie jest pierwszym „bohaterem”, jeśli chodzi o chorobę zakaźną. Polski system co roku zmaga się od wielu lat z wyzwaniem grypy. W poprzednim sezonie grypowym odnotowano prawie 3,7 mln zachorowań i podejrzeń zachorowań z powodu grypy, a 143 osoby zmarły z jej powodu – najwięcej od ponad pięciu lat. – Choroby zakaźne to też choroby obecne w szpitalach. Wiele powikłań pooperacyjnych to następstwa wywołane zakażeniami szpitalnymi. Od wielu lat się o tym mówi – zaznaczyła w rozmowie z PAP.

Polskie Towarzystwo Zakażeń Szpitalnych szacuje koszty zakażeń w Polsce na 800 mln zł rocznie. Za główne przyczyny zwiększającego się ryzyka zakażeniem w szpitalu uznaje się m.in. oszczędzanie na zakupach jednorazowego sprzętu, brak nawyku mycia rąk przez personel medyczny, niedezynfekowanie stetoskopów.

Ekspertka przyznała, że koronawirus uderzył co prawda z dużą siłą i wiele systemów nie poradziło sobie z jego dynamiką, ale nie ulega wątpliwości, że ujawnił, z jaką ignorancją traktowaliśmy w Polsce kwestie związane z monitorowaniem zakażeń i zdarzeń niepożądanych oraz ograniczaniem ryzyka ich wystąpienia.

– W konsekwencji trudno jest z dnia na dzień nauczyć personel właściwych postaw wobec rygorystycznych wytycznych sanitarnych, zmobilizować niedoinwestowane placówki i instytucje do sprawnego działania w warunkach kryzysu epidemicznego. Dzisiaj zaniechania w tym obszarze odbijają się czkawką – zauważyła.

Jednocześnie – jak zaznaczyła – epidemia uświadomiła nam wszystkim jeszcze dobitniej, że brakuje personelu medycznego, ale także pokazała niedostosowanie technologiczne np. w obszarze zdalnych usług w opiece medycznej. – Telemedycyna rozwija się w Europie Zachodniej już od lat. Kwitnie w Izraelu, USA – powiedziała.

Przypomniała też, że wiele środowisk, jeszcze przed epidemią, było przeciwnym takim nowoczesnym rozwiązaniom podnosząc argument, że przede wszystkim potrzebny jest bezpośredni kontakt z pacjentem. „Pozytywnym odpryskiem” epidemii, jej zdaniem, jest to, że lekarze i pacjenci otworzyli się na nowoczesne rozwiązania komunikacyjne.

– To właśnie epidemia stanie się tym początkiem dynamicznego rozwoju telemedycyny, która pomogła nam w utrzymaniu ciągłości udzielanych świadczeń w czasie pandemii. Do tej pory osobisty sposób udzielania porady traktowano jako podstawę dobrej opieki. Tymczasem od dawna nie mieliśmy wątpliwości, że w wielu przypadkach nie było takiej potrzeby – powiedziała.

Jednak w wyniku wyższej konieczności, która zaistniała wraz z rozprzestrzenianiem się koronawirusa, medycyna zdalna zaczęła odgrywać kluczową rolę w opiece nad pacjentem.

– Do niedawna prawie nieobecna w podstawowej i ambulatoryjnej opiece może stać się paliwem do realnych zmian roli i zadań zespołów podstawowej opieki zdrowotnej oraz specjalistów w monitorowaniu pacjentów, integracji opieki i poprawy koordynacji – powiedziała.

– Euforia, jaka nam towarzyszy w ostatnich dwóch miesiącach w związku z upowszechnieniem teleporad, telekonsultacji nie może przyćmić faktu, że jej skala w Polsce nadal jest bardzo niska. Otwarcie personelu medycznego i samych pacjentów na taką formę udzielania opieki medycznej cieszy, ale jeszcze wiele pracy i nakładów nas czeka, aby narzędzia te były efektywnie i powszechnie wykorzystywane w Polsce – dodała.

Pomimo wszystko jednak - jak stwierdziła dalej - musimy być świadomi tego, że jest to tylko komponent dobrze zorganizowanej, bezpiecznej, skutecznej i efektywnej kosztowo opieki zdrowotnej, a nie jedyne narzędzie.

Czytaj także:
Oszustwo wielkich rozmiarów. "Rz": Śledztwo ws. maseczek kupionych przez Ministerstwo Zdrowia, KGHM i WOŚP
Czytaj także:
Włochy wchodzą w kolejną fazę odmrażania kraju. Miłośnicy sportu będą mogli wrócić do swoich ulubionych siłowni
Czytaj także:
Chile walczy z koronawirusem. "Szpitale są przeciążone do granic możliwości"

/ Źródło: PAP

Czytaj także

 17
  • Elżbieta IP
    Znowu do "myślę, więc jestem", jak to możliwe żeby w minutę stworzyć elaboraty do dwóch artykułów. Czapki z głów, no chyba, że Pan/ Pani na etacie...
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • COGITO-ERGO-SUM: pytanie do prof. Simona IP
      EPIDEMIA & POLITYKA:
      w nawiązaniu do stanowiska – tutaj:
      https://www.rp.pl/Koronawirus-SARS-CoV-2/200509922-Prof-Simon-W-czasie-epidemii-wszelkie-wybory-nawet-przewodniczacego-rady-gminy-sa-skandalem.html
      Prof. Simon: W czasie epidemii wszelkie wybory, nawet przewodniczącego rady gminy, są skandalem
      Czytamy: „- Uważam, że w okresie epidemii, tragedii Polaków, braku pracy, problemów ze szpitalnictwem, wszelkie możliwe wybory, nawet przewodniczącego rady gminy, są po prostu skandalem i to jest OSZOŁOMSTWO. I zawsze będę publicznie o tym mówił - stwierdził prof. Krzysztof Simon, ordynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu”.

      Mam pytanie: co p. profesor K. Simon powie na temat tego, że 
      poczta, że listonosze, że kurierzy pracują i dostarczają ...
      KILKADZIESIĄT MILIONÓW PRZESYŁEK TYGODNIOWO?
      Tzn. ile w tej narracji jest profesora jest nauki i praktyki medycznej, a ile …
      polityki?
      A co p. profesor sądzi o OSZOŁOMACH w Szwecji:
      https://forsal.pl/swiat/aktualnosci/artykuly/1473330,wybory-korespondencyjne-w-szwecji-poczta-rozsyla-karty-przewozi-glosy-i-sortuje.html
      Wybory korespondencyjne w Szwecji: Poczta rozsyła karty, przewozi głosy i sortuje


      Ponadto ciekawa by była również opinia p. prof. Simona na stanowisko przedstawione tutaj:
      http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/szpitale-przegrywaja-z-koronawirusem-przez-niekompetencje-dyrektorow/zvv06xk

      Moim zdaniem, jest to obiektywna ocena służby zdrowia w sytuacji zderzenia z epidemią – ekspert punktuje:
      • Decydujący w porażce wielu szpitali z wirusem jest czynnik ludzki, czyli słabi dyrektorzy, brak procedur bezpieczeństwa, wieloletnie zaniedbania w zakresie epidemiologii i przygotowania na sytuacje kryzysowe – mówi ekspert
      • Wobec dyrekcji wielu szpitali należy wyciągać konsekwencje kadrowe, być może dyscyplinarne
      • W powiatach szpitale są miejscem do upychania swoich, zwykle niekompetentnych ludzi
      • Przenoszące wirusa pielęgniarki czy ratownicy są skazani na pracę w kilku placówkach. Zarabiają około 2 tys. zł, podczas gdy ordynator oddziału może zarabiać 25 tys. zł
      • Wielu dyrektorów nie chce zamykać oddziałów w sytuacji zakażenia wirusem. Wynika to z krótkowzrocznej chęci "wypełnienia kontraktu", a czasem po prostu z głupoty i braku wiedzy
      • Chęć "realizacji kontraktu" za cenę zdrowia lub życia ludzkiego jest "głęboko nieludzka"
      • Wśród wielu pogrążonych w chaosie szpitali są też ogromne placówki, w których nie zaraziła się ani jedna osoba. Wynika to ze świetnie opracowanych i przestrzeganych procedur
      No, i jeszcze kilka pytań osobistych do p. profesora, jako ordynatora oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu:
      jak szpital funkcjonował w czasie rządów poprzedników, tj. PO+PSL? Jakie były zapasy maseczek, rękawiczek i respiratorów w tamtym okresie? Jak osobiście p. ordynator w owym czasie naciskał na ówczesne władze, żeby sytuację poprawić?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Pan M*rzyński - Filipiński IP
        Ochrona zdrowia w PRL-bis, tak jak za czasów komuny opiera się na systemie kopertowo - szufladowym.
        Przemiany po roku 1989 i zgoda na to, by lekarze pracujący w publicznej służbie zdrowia mogli jednocześnie prowadzić prywatne praktyki, tylko ten system zalegalizowały. Teraz lekarz w prywatnym gabinecie, może oficjalnie pobierać honorarium za zabiegi wykonywane w publicznym szpitalu.
        Dodaj odpowiedź 1 0
          Odpowiedzi: 0
        • Była Pielegniarka IP
          Za duzo szpitali zlikwidowano. WE WROCŁAWIU 5 SZPITALI SPRZEDANYCH. TYLKO SYFU MSWIA nie ruszono. Toz tam dopiero kwitnie biznes. A kwitnie juz od 40 -stu lat. LEKARZE POumierali jeno go.,o pijackie zostało i tak sie ostałog CO LEPSZE SZPITALE Deweloperń SPRZEDALI A CHŁAM NA PERYFERIE ZUCILI. TO JEST SAMOZAORANIE PRZEZ POPRZEDNIKOW URZĘDU MIASTA. HANBA WAM. DO BOGA TAKA SAMA DROGA I DLA WAS PANOWIE COSCIE POSTAWILI SŁUZBE ZDROWIA NA GŁOWIE. KAZDEMU Z WAS BEDZIE DANE TO NA CO ZASŁUZYŁ.
          Dodaj odpowiedź 2 0
            Odpowiedzi: 0
          • Lyjo kryjo IP
            Epidemia pokazała jaką silną służbę zdrowia ma Polska.
            Wszystko to była ściema innych państw żeby ukryć prawdę.
            Dodaj odpowiedź 2 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także