KrajPiontkowski o powrocie do szkół. "Na tym się teraz koncentrujemy"

Piontkowski o powrocie do szkół. "Na tym się teraz koncentrujemy"

Minister edukacji Dariusz Piontkowski
Minister edukacji Dariusz Piontkowski / Źródło: PAP / Wojciech Olkuśnik
Dodano 16
Klasy są pewnymi zamkniętymi zbiorowiskami. To są ci sami uczniowie, ta sama grupa – powiedział minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" pytany dlaczego podczas lekcji uczniowie nie będą musieli nosić maseczek. Porównał klasy do zakładów pracy.

Minister pytany był m.in. o zapowiedziany powrót do nauki stacjonarnej w szkołach od 1 września. Odniósł się do stwierdzenia sceptyków, że szkoły zostaną szybko zamknięcie i do tego, czy takie obawy są zasadne.

"Na tym się teraz koncentrujemy"

– To oczywiście zależy od sytuacji epidemicznej. Przewidujemy przepisy, które pozwolą na szybkie podjęcie decyzji o ewentualnym przejściu na kształcenie na odległość w danej gminie, powiecie, województwie, czy nawet kraju. Nie jestem w stanie przewidzieć, kiedy skończy się epidemia. W opinii resortu zdrowia i inspekcji sanitarnej obecny stan pozwala nie tylko na powrót do zakładów pracy, ale także do szkół. Zakładamy, że większość z nich będzie funkcjonowała w sposób tradycyjny. Dlatego też, wraz z GIS i MZ opracowaliśmy i opublikowaliśmy już wytyczne, jak organizować pracę w okresie epidemii. W rozporządzeniach, które kończymy, wskażemy i przypomnimy jednocześnie, jak zorganizować kształcenie na odległość, gdyby lokalnie i przez jakiś czas była konieczność wdrożenia takiej formy pracy. Chcemy wykorzystać dotychczasowe doświadczenia, aby maksymalnie zabezpieczyć zdrowie uczniów, rodziców i nauczycieli. Na tym się teraz koncentrujemy – powiedział Piontkowski.

Przypomniał, że w wytycznych wskazano, że uczniowie, nauczyciele powinni umyć lub zdezynfekować ręce przy wchodzeniu do szkoły. – Zapewniliśmy chętnym placówkom kilkanaście tysięcy bezpłatnych dyspenserów płynów dezynfekujących. Są one bezdotykowe, bezpieczne. Dyrektor, zgodnie z wytycznymi GIS, ma zaś dopilnować, aby pracownicy obsługi zadbali o czystość sal, ciągów komunikacyjnych, dezynfekcję poręczy, klamek czy miejsc, gdzie dzieci spożywają posiłki – mówił szef MEN.

Przypomniał, że wytyczne zalecają, aby w miarę możliwości ograniczać w szkole większe skupiska uczniów. – Na pewno więc nie można dopuścić, by jednocześnie 200 uczniów przepychało się do jednej czy dwóch umywalek. Można przecież tak zorganizować lekcje, że w szkole podstawowej młodsi uczniowie zaczynają np. 15 minut wcześniej lub później lekcje od tych starszych. Wtedy można przyjąć, że przerwy dla tych dzieci będą wypadały o równych godzinach, a dla starszych 15 minut później i już mamy podział szkoły na mniejsze grupy – wskazał.

Piontkowski podkreślił, że "to samorządy odpowiadają za prowadzenie szkół, ich wyposażenie, a więc także za ewentualne przepełnienie". – O tym, że są samorządy, które zbyt mało wydają na oświatę, mówiliśmy wielokrotnie. Zbyt późno budowane są budynki przedszkolne i szkolne na nowopowstałych osiedlach. To nie jest winą ministerstwa i państwa, że część samorządowców nie myśli perspektywicznie i nie stwarza odpowiednich warunków do pracy i nauki dzieciom. Jeśli samorząd tego nie robił przez tyle lat, to my nie jesteśmy w stanie zmienić tej sytuacji w ciągu jednego tygodnia, czy miesiąca. Stworzyliśmy takie ramy prawne, które przy obecnym stanie epidemicznym powinny zapewnić bezpieczeństwo w placówkach oświatowych – powiedział.

Minister edukacji pytany był też o to, dlaczego zgodnie z wytycznymi uczniowie podczas lekcji w klasie nie muszą mieć maseczek zasłaniających usta i nos. – Klasy są pewnymi zamkniętymi zbiorowiskami. To są ci sami uczniowie, ta sama grupa. Można to porównać do zakładu pracy, urzędu, ministerstwa, w którym też nie nosimy maseczek, bo zgodnie z zaleceniami resortu zdrowia osoby, które dłuższy czas się z sobą kontaktują, nie muszą zasłaniać nosa i ust. Podobnie w domu. Tam, gdzie nauczyciele czują się zagrożeni np. na korytarzu czy w pokoju nauczycielskim, mogą założyć maseczki. My mówimy, że nie ma obowiązku, ale też nie ma zakazu. Tam, gdzie to możliwe, należy zachować dystans społeczny i przestrzegać podstawowych zasad higieny, a uczniowie czy nauczyciele z oznakami infekcji górnych dróg oddechowych nie powinni przychodzić do szkoły – wskazał Piontkowski.

Co jeśli zachoruje nauczyciel?

Odpowiedział, też na pytanie, jak będzie funkcjonować szkoła, gdy zachoruje nauczyciel. – Tak jak przed epidemią. Będą organizowane zastępstwa. Jeżeli zachoruje na COVID-19, powinien o tym powiadomić lekarza lub najbliższą stację sanitarno-epidemiologiczną. Procedura z tym związana prowadzona jest przez inspekcję sanitarną – powiedział.

Szef MEN pytywany był czy byłaby to przesłanka do przejścia na zdalne kształcenie. – Uczniowie z tej klasy, w której uczył taki nauczyciel, prawdopodobnie zgodnie z decyzją sanepidu powinni być poddani kwarantannie. Jeżeli mieliby przejść pełną kwarantannę, dyrektor powinien zorganizować dla nich w tym czasie nauczanie na odległość – powiedział minister.

Dopytywany był też, co z nauczycielami na kwarantannie lub przechodzących bezobjawowo wirusa. – Nauczyciele na kwarantannie są traktowani jak na zwolnieniu lekarskim. Być może jednak warto zmienić przepisy tak, aby mogli prowadzić zajęcia zdalne, o ile dobrze się czują i wyrażą na to zgodę – powiedział. Pytany, czy wtedy nauczyciel otrzymywać będzie 80 proc. czy 100 proc. wynagrodzenia, odpowiedział: "Wtedy powinni otrzymać 100 proc., ale te kwestie będą wymagały jeszcze dopracowania z resortem rodziny i pracy".

Czytaj także:
Powrót do szkół od 1 września. Znamy szczegóły
Czytaj także:
Wciąż bardzo dużo nowych zakażeń. Najnowszy komunikat Minsterstwa Zdrowia

/ Źródło: PAP

Czytaj także

 16
  • 500+ bez podatku zaraz 800+ IP
    Do Rzeczy ma popierać PIS tak się reklamują, niech mają jakiegoś cenzora i niech ten chwali tego biednego Piontkowskiego. Przecież są specjaliści co wszystko odwrócą do góry nogami. Ludzie dziadki to czytają a oni muszą być zachwyceni PISem bo nam 500+ za biorą.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Rowerem do Rydzyka IP
      No dobrze, ale dlaczego Piontkowski jest ministrem oświaty przecież on nie ma żadnego przygotowania zawodowego. Chłop jest po administracji i nie zielonego pojęcia o co chodzi w tej całej edukacji. Nie wiem dlaczego PIs obsadza wszystkie stołki znajomymi wyłącznie Macierewicza i Rydzyka.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • BloodHoundPL IP
        "Co jeśli zachoruje nauczyciel?
        (...)
        Tak jak przed epidemią. Będą organizowane zastępstwa. Jeżeli zachoruje na COVID-19, powinien o tym powiadomić lekarza lub najbliższą stację sanitarno-epidemiologiczną."

        Zaraz, to na weselach na 150 osób wszystkich pakuje się na kwarantannę, a zakażony nauczyciel ma się tylko zgłosić? Zastępstwo? Chyba z innej szkoły, przecież cały pokój nauczycielski powinien iść na kwarantannę. Całą szkołę powinno się zamknąć, przecież ten nauczyciel już zarażał dzieci oddychając, podnosząc głos i uwalniając ślinę podczas wykładu.

        Że już nie wspomnę o starszych nauczycielach, także tych dorabiających do emerytury, którzy sprawdzają uczniom wypracowania, klasówki, prowadzenie zeszytu, z którymi będą się mijać w wejściu, na korytarzu, oni są przecież bardzo narażeni!

        "Klasy są pewnymi zamkniętymi zbiorowiskami. To są ci sami uczniowie, ta sama grupa" - pier*do*lolo, jeżeli szkoła oferuje naukę drugiego języka obcego do wyboru i w wachlarzu mamy niemiecki, francuski, rosyjski itd. to każdy wybiera inaczej i grupy się mieszają, jedna osoba może mieć kontakt z każdym oddziałem w swoim roczniku. Ponadto wiele osób dojeżdża ze swojej miejscowości autobusem (ma to często miejsce w przypadku renomowanych liceów), więc potencjalnie zakażona osoba rozdaje wirusa w autobusie wszystkim dojeżdżającym do szkoły i pracy.

        Jeżeli ten wirus jest faktycznie tak groźny, to, drogi Rządzie, spójrz prawdzie w oczy, NIE MACIE POJĘCIA, CO ROBICIE, wszystkie działania są podejmowane tylko po to, żeby nie psuć ludziom dobrego humoru. żeby się obywatelom wydawało, że coś robicie.
        Byłoby już lepiej, gdybyście nie robili NIC, i pozwolili ludziom zorganizować się oddolnie wydając jedynie ogólne zalecenia, bo wasze działania są SZKODLIWE i NIEPRZEMYŚLANE.
        Dodaj odpowiedź 11 2
          Odpowiedzi: 1
        • i tyle IP
          To pan odpowiada za sytuację w szkołach, niech pan nie zrzuca odpowiedzialności na dyrektorów szkół i samorządy.Albo niech pan zrezygnuje jeżeli sytuacja pana przerosła.
          Dodaj odpowiedź 23 3
            Odpowiedzi: 1
          • Leszek19 IP
            Głupcom, którzy mówią że to zwykłą grypa, powiem po pierwsze że grypa nigdy nie jest zwykła, to poważna choroba. 2. Na prawdziwą grypę pewnie zimą choruje z 5% populacji, reszta to para grypy, ponieważ większość populacji ma nabytą odporność na grypę i transmisja zakażenia jest blokowana. 3. na koronę teoretycznie może zachorować 60% bo nikt nie ma odporności (w Polsce przeszło 1,5-2%). W związku z tym dla ludzi starszych szanse na uchronienie się przed grypą jest wielokrotnie większa
            Dodaj odpowiedź 14 2
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także