Semka był dziś gościem na antenie Polskiego Radia 24, gdzie komentował sytuację w Zjednoczonej Prawicy po wczorajszym głosowaniu w sprawie tzw. piątki dla zwierząt. Kwestia ustawy zakładającej m.in. likwidację branży futerkowej oraz znaczne ograniczenie uboju rytualnego, poróżniła koalicjantów.
– Na 235 osób, tylko 178 członków klubu poparło ustawę o ochronie zwierząt. Mimo wyraźnych deklaracji o konsekwencjach złamania dyscypliny, część polityków uznała, że nie przyłoży do tego ręki – powiedział Semka.
Publicysta przestrzega również Prawo i Sprawiedliwość przed zbyt lekkomyślnym stosunkiem do przedterminowych wyborów. Przypomniał również, że 2007 roku podobna sytuacja skończyła się dla PiS źle.
– Gdyby PiS nie zdołał uzyskać w ewentualnych przedterminowych wyborach większości, to dużo dobrych wujków z Berlina, Paryża czy Brukseli zrobi wszystko, by skleić koalicję "wszyscy przeciw złemu" – stwierdził.
Semka zauważył również, że pojawiają sie w Zjednoczonej Prawicy symptomy świadczące o tym, że konflikt wokół piątki dla zwierząt może źle skończyć się dla obozu rządzącego.
– Są już ludzie, którzy wyraźnie chcą rozładować atmosferę w Zjednoczonej Prawicy, np. Adam Bielan, który słusznie przypomina, że łatwo jest coś zniszczyć, trudniej zbudować od zera – zaznaczył.
Czytaj też:
Budka: Jesteśmy gotowi na przedterminowe wyboryCzytaj też:
Kaczyński podjął decyzję. Grupa polityków zawieszona w prawach członka PiS
