Czy polska opozycja doczeka się swojego Berlusconiego?

Czy polska opozycja doczeka się swojego Berlusconiego?

Dodano: 
Ryszard Czarnecki
Ryszard Czarnecki Źródło: PAP / Jacek Turczyk
"Biało-Czerwone" to barwy niezwyciężone Kraj mojego urodzenia – Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej odcięte od świata. Wiadomo dlaczego. Nie tylko nie mogą wyjeżdżać ludzie, ale nie można również… wysłać listów. Znajomy chciał – ale się nie dało. Jak blokada, to blokada. Podjęto rzeczywiście drakońskie kroki po tamtej stronie kanału La Manche – który przecież od wieków określany jest przez synów Albionu jako „English Channel”(czyli „Kanał Angielski”). Oczywiście z drugiej strony obywateli UK przestano też wpuszczać do poszczególnych krajów po naszej, kontynentalnej stronie La Manche.

Jednak śledząc brytyjskie media i to, co dzieje się w House of Commons czyli Izbie Gmin i jej politycznych okolicach, jakoś nie dostrzegam, aby brytyjska opozycja zarzucała rządowi, że ten zamykając kolejne branże powoduje ich śmierć. Czyżby dlatego, że rzeczywiście Wielka Brytania spóźniła się z reakcją na COVID-19, poszła w kierunku „liberalnego” podejścia i nawet się tym szczyciła, po czym zapłaciła za to olbrzymią cenę w postaci wielkiej liczby zachorowań i zgonów? To niewątpliwie wina rządu Jej Królewskiej Mości, ale też osobiście premiera Borisa Johnsona, który sam zresztą zaraził się, wylądował na OIOM-ie w jednym z londyńskich szpitali i ledwo uszedł z życiem. Stad też opozycja wiedząc, co działo się w Wielkiej Brytanii trzy kwartały temu, dzisiaj jest powściągliwa w atakach na rząd. A w Polsce – wręcz przeciwnie. Co ciekawe, opozycja nad Wisłą, Odrą, Wartą i Bugiem nie uważa za drakońskie metody podjęte na wojnie z zarazą przez władze Niemiec, Austrii czy innych krajów, choć są one nieraz jeszcze bardziej drastyczne, twarde, niż te w Polsce. Jednakże to, co zrobił i robi rząd Rzeczypospolitej spotyka się z miażdżącą krytyką totalnej opozycji, zupełnie impregnowanej na COVID-owym froncie na to wszystko, co dzieje się u naszych bliższych i dalszych, europejskich, sąsiadów.

Czyż nie świadczy to o swoistej zaściankowości opozycji, o jej niechęci wysunięcia głowy czy teleskopu z własnego grajdołu, aby zobaczyć, jak inne kraje radzą sobie z pandemią? Skądinąd radzą sobie, w zdecydowanej większości, gorzej, niż Polska.

W Polsce nie znalazł się żaden opozycyjny Silvio Berlusconi – przypomnijmy: trzykrotny premier Włoch, zwalczany przez obecne lewicowe władze za pomocą prokuratury i sądu. Ale nawet ten Berlusconi nieznoszący, z wzajemnością, lewicowo-liberalnego establishmentu w pierwszych tygodniach ofensywy koronowirusa w Italii zaapelował, żeby w tej sprawie być ponad podziałami, być zjednoczonym w jednym obozie, w którym jest i władza i opozycja.

W 1968 roku, po „praskiej wiośnie” nasi studenci podczas wydarzeń Marca skandowali: „Cała Polska czeka na swojego Dubczeka” – uważanego za oficjalną twarz wolnościowych reform socjalistycznej Czechosłowacji. Kto wreszcie powie, że polska opozycja czeka na swojego Berlusconiego, który zaapeluje do jedności – ponad podziałami – z rządem RP w sprawie pandemii?

Ryszard Czarnecki


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także