Suski: Gdański wymiar sprawiedliwości był na kolanach przed rządzącą partią

Suski: Gdański wymiar sprawiedliwości był na kolanach przed rządzącą partią

Dodano:   /  Zmieniono: 
Marek Suski (L), Małgorzata Wassermann (P)
Marek Suski (L), Małgorzata Wassermann (P) Źródło: PAP / Marcin Obara
Jak zapewniał Marek Suski w rozmowie z Piotrem Goćkiem w radiowej Jedynce, z zeznań złożonych do tej pory przed komisją ds. Amber Gold można wywnioskować, że "gdański wymiar sprawiedliwości był na kolanach przed rządzącą partią".

– To wszystko pokazuje, że był to człowiek z ferajny – kolega z podwórka, którego nie należy ruszać – mówił o oskarżonym w tej sprawie Marcinie P., sugerując, że "w jakimś sensie przyjaźnił się on z rządzącymi".

– Działania prokuratury były pozorowane, a późniejsze postępowania dyscyplinarne zmierzały do tego, żeby uniewinnić koleżanki i kolegów – ocenił Suski. Poseł PiS ocenił działania gdańskiego wymiaru sprawiedliwości w tej sprawie jako "obraz nędzy i rozpaczy".

Podkreślił również, że dotąd najbardziej szczere zeznania padły ze strony funkcjonariuszki policji, która mówiła o tym, jak wyśmiewano ją, gdy próbowała rzetelnie zająć się tą sprawą.

Czytaj też:
Policjantka prowadząca sprawę Amber Gold: Byłam lekceważona przez prokurator

Dziś przed sejmową komisją zeznania złożą kolejni świadkowie w sprawie piramidy finansowej Amber Gold: były prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku sędzia Ryszard Milewski, a także biegły rewident powołany do sprawy Amber Gold na jej początkowym etapie – Roman Gierszewski.

Piramida finansowa

Spółka Amber Gold, która powstała w 2009 r., podawała się za firmę składującą metale szlachetne, inwestowała w złoto i inne kruszce, a także oferowała klientom kontrowersyjne lokaty w złoto, srebro i platynę, podpisując z nimi tzw. "umowy składu". Po zastrzeżeniach Komisji Nadzoru Finansowego oraz w związku ze śledztwem, które na zlecenie Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prowadzi ABW, w 2012 r. podjęto decyzję o likwidacji i zamknięciu jej oddziałów, a także o wypowiedzeniu wszystkim klientom przedsiębiorstwa obowiązujących umów depozytów towarowych.

Marcin P., szef Amber Gold, usłyszał w sumie 17 zarzutów dotyczących m.in. poświadczenia nieprawdy, nieskładania sprawozdań finansowych spółki, działalności kantorowej bez wpisu do rejestru i działalności bankowej bez zezwolenia. Liczne zarzuty niedopełnienia obowiązków postawiono też pracownikom gdańskich urzędów skarbowych, a także sądów. Kwota roszczeń wobec Amber Gold przekroczyła 600 mln złotych. Marcinowi P. grozi za to 15 lat więzienia.

Czytaj też:
"Nikt na Pomorzu nie spodziewał się takiego Marcina P.". Kurator sądowy przed komisją ds. Amber Gold
Czytaj też:
Zrobieni na złoto

Źródło: Polskie Radio
Czytaj także