Niedawno serwis polsatnews.pl informował, że do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia wpłynął akt oskarżenia przeciwko Agnieszce R., byłej mistrzyni świata w boksie i kick-boxingu. Rzecznik prokuratury Piotr Antoni Skiba przekazał portalowi, że akt oskarżenia obejmuje 13 przestępstw z art. 286 § 1 k.k., czyli oszustw. Pokrzywdzone 14 osób miało stracić łącznie 102 tys. 350 zł.
Jednak o sprawie głośno było już w marcu 2025 roku, po materiale programu "Interwencja". Teraz głos zabrała sama zainteresowana. "W związku z masowym oczernianiem mnie i kłamstwami w mediach na mój temat uważam, że moim lojalnym kibicom i wszystkim, którzy mnie od lat wspierają, należy się parę słów wyjaśnienia" – czytamy we wpisie opublikowanym na Facebooku.
Agnieszka R.: Chcą mnie oczernić i zdyskredytować
"W moim oficjalnym oświadczeniu z zeszłego roku opisałam osoby wypowiadające się na mój temat. O ich szantażach, kłamstwach i próbie wyłudzenia wielokrotnie większych pieniędzy niż moje zobowiązania. Przymuszanie mnie do poświadczenia nieprawdy. Ja chciałam się rozliczyć, przedstawiłam umowę, w której zobowiązuję się do spłaty zadłużenia, ale Anna B. nie chciała jej podpisać, tylko działając w zmowie z Elizą G. i Magdaleną L. chciały mnie szantażem okraść na kwotę wielokrotnie większą od mojego zadłużenia. Mam na to wszystko dokumenty oczywiście" – napisała Agnieszka R., sugerując, że poinformowała zainteresowane osoby o tym, że będzie rozmawiać z nimi tylko i wyłącznie przez prawnika, chcąc polubownie zakończyć sprawę. "Przez sześć lat nikt się nie odezwał z pań do znanego im mecenasa. Ale za to skontaktowały się ze wszystkimi osobami z mojej rodziny, znajomymi, współpracownikami i sponsorami, żeby mnie oczernić i zdyskredytować" – zaznaczyła była prezenterka TV. Przekonuje, że jej była przyjaciółka razem z mężem, oszukała wielu ludzi, jest zadłużona na miliony i nie raz szantażowała oraz oczerniała innych.
"Nie chodzi tu o pieniądze, bo mogła je odzyskać sześć lat temu. Jej celem było mnie oszukać i okraść na "więcej", tak jak oszukała z mężem wiele osób na miliony złotych. To psychopatka, która czuje się bezkarnie, bo jak mówi: jestem niepoczytalna i nic mi nie zrobisz. To ona dzwoni do mediów i działa w porozumieniu z Elizą G., Magdaleną L., Anną S. (wypowiadającą się w ich imieniu) i Pawłem S." – podkreśla była mistrzyni świata w boksie.
Dalej Agnieszka R. odniosła się też do pieniędzy, które były zebrane podczas zbiórki organizowanej przez stowarzyszenie "Obudź w Sobie Potencjał", której była beneficjentem. "Przelali mi część pieniędzy. Ale jak poprosiłam o rozliczenie reszty pieniędzy, bo wszystkie pieniądze z konta zrzutki, przelali na swoje konta, to do dziś odmawiają. Prezes nie odbiera telefonów od osób, które upoważniłam do kontaktu, ani nie odpisuje na maile. Zgłosiłam to do zrzutki, że nie chcą się rozliczyć. Nie chcą płacić za rachunki za lekarzy. Obiecali, że będą, chociaż płacić za czynsz, to zapłacili chyba dwa miesiące i przestali" – zaznaczyła R. Sportsmenka po tym, jak miała zgłosić stronie, na której zbierano pieniądze swoje zarzuty co do organizatorów zbiórki, miała stracić ubezpieczenie zdrowotne. Agnieszka R. twierdzi, że nie rozliczono ok. 200 tys. zł, a sama zbiórka, jak wcześniej mówił prezes stowarzyszenia, zamknęła się na kwocie ok. 500 tys. zł.
"Żyję i nie poddam się bez walki" – zapowiedziała. Zaznacza, że obecnie najbardziej potrzebuje "ubezpieczenia zdrowotnego i lekarza neurochirurga, najpewniej też ortopedy". Dodała, że zależy jej także na pomocy prawnej.
Czytaj też:
"Kto za tym stoi?". Oburzona Olejnik zawiadomiła prokuraturę
