Spór o budowę S1. GDDKiA walczy, firma z Chin nie daje za wygraną
  • Jakub ZgierskiAutor:Jakub Zgierski

Spór o budowę S1. GDDKiA walczy, firma z Chin nie daje za wygraną

Dodano: 67
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Pixabay / Domena publiczna
Jakub Zgierski | Chińska spółka bez zaplecza technicznego i doświadczenia w Polsce może zbudować kluczowy odcinek drogi ekspresowej S1 Mysłowice-Bielsko-Biała. Sąd Okręgowy w Katowicach odrzucił skargę GDDKiA w sprawie związanej z China State Construction Engineering Corporation (CSCEC).

Spółka dopiero od niedawna ma zarejestrowany polski oddział, nie posiada własnego fizycznego biura, nie reaguje na pytania mediów i przede wszystkim niewystarczająco odpowiedziała na wątpliwości Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, czy jest w stanie zrealizować kluczową dla regionu inwestycję.

Historia sporu ciągnie się już wiele miesięcy. Po otwarciu ofert przetargu na kluczowy odcinek nowobudowanej trasy S1, GDDKiA próbowała wykluczyć CSCEC ze względu na niepewność, co do rękojmi prawidłowego wykonania inwestycji. Jednak CSCEC odwołała się do Krajowej Izby Odwoławczej i ta nakazała spółkę przywrócić. GDDKiA zaskarżyła tę decyzję do sądu.

"Sąd Okręgowy w Katowicach nie uwzględnił wniesionej przez GDDKiA skargi i umorzył postępowanie w sprawie. GDDKiA nie przysługuje możliwość zaskarżenia wydanego przez Sąd orzeczenia, taką możliwość (…) ma jedynie Prezes Urzędu Zamówień Publicznych. GDDKiA nie posiada wiedzy, czy Prezes UZP zdecyduje skorzystać z tego uprawnienia" – napisał w odpowiedzi na pytania rzecznik katowickiego oddziału GDDKiA Marek Prusak.

GDDKiA miała szereg wątpliwości, co do możliwości technicznych spółki CSCEC, a jej wyjaśnienia były niewystarczające. W przetargu spółka zgłosiła bardzo niską cenę, ale nie dawała gwarancji realizacji inwestycji. To rodziło pytania, czy polski publiczny inwestor, jakim jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, jest traktowany przez chińską spółkę poważnie.

"Dokonana przez GDDKiA ocena zdolności wykonawcy co do należytego wykonania zamówienia w szczególności w odniesieniu do jego rzetelności, kwalifikacji, efektywności i doświadczenia, jak również w kontekście zaangażowania zasobów technicznych lub zawodowych wykonawcy w inne przedsięwzięcia gospodarcze, nie potwierdziła wykazania spełniania warunków udziału w postępowaniu przez wykonawcę (...) Ponadto niejednoznaczne, niewyczerpujące wyjaśnienia treści oferty stanowiły o tym, że w ocenie zamawiającego wykonawca nie potwierdził zgodności oferty z treścią specyfikacji istotnych warunków zamówienia i nie dawał rękojmi należytego wykonania zamówienia" – dodaje rzecznik Dyrekcji.

Odcinek drogi ekspresowej S1 między Mysłowicami a Oświęcimiem będzie miał niemal 13 kilometrów. To kluczowa droga prowadząca do granicy ze Słowacją. W ramach tego odcinka wybudowana zostanie obwodnica Bierunia, trzy węzły drogowe i Miejsce Obsługi Podróżnych. Wykonawcy mają, o co walczyć, bo wartość kontraktu opiewa na niemal miliard złotych.

Krajowa Izba Odwoławcza, która nakazała przywrócenie China State Construction Engineering Corporation do przetargu, uważa, że spółka nie mogła być z niego wykluczona. Zarzuciła GDDKiA błędną interpretację przepisów.

"Izba stwierdziła, że brak było podstaw prawnych, po stronie zamawiającego do dokonania takiej czynności. (…) Izba stanęła na stanowisku, że kreowanie przez zamawiającego dodatkowych okoliczności stanowiących podstawę wykluczenia, z pominięciem tych opisanych i wymaganych przez zamawiającego w s.i.w.z. (Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia – dop. red.) oraz ogłoszeniu o zamówieniu stoi w sprzeczności z treścią omawianego przepisu i jest niedopuszczalne" – mówi rzecznik prasowy Krajowej Izby Odwoławczej Katarzyna Prowadzisz.

Jednak sprawa budzi wątpliwości parlamentarzystów. Poseł Prawa i Sprawiedliwości Małgorzata Janowska napisała interpelację do premiera Mateusza Morawieckiego, pytając o kontrolę nad zagranicznymi wykonawcami inwestycji.

"Moje zaniepokojenie wzbudziły informacje medialne na temat otwartych postępowań przetargowych, w których chęć udziału zgłaszają podmioty, budzące wątpliwości w zakresie znajomości polskich realiów biznesowych oraz otoczenia regulacyjnego. Co za tym idzie, realizacja takich projektów stanowi większe ryzyko dla inwestora – Skarbu Państwa" – napisała Małgorzata Janowska w interpelacji.

Polska historia budowy dróg zna niestety wiele przypadków, gdy wykonawcy, często zagraniczni, żądali renegocjacji podpisanych wcześniej umów i oczekiwali większego wynagrodzenia – tak było np. na odcinku trasy S3, gdzie z takimi roszczeniami wyszła włoska firma Salini Impregilo.

Wiele kontrowersji budzi fakt, że spółkę CSCEC kilka lat temu Bank Światowy umieścił na sześć lat na „czarnej liście”, o czym informowały swego czasu także polskie media. Chodziło o zmowę w procedurze przetargowej w projekcie poprawy i zarządzania krajowymi drogami na Filipinach. Chiński gigant pojawia się także przy okazji zarzutów korupcyjnych w ramach dużych inwestycji w Pakistanie oraz ponownie na Filipinach. Sprawy te są dalej w toku – nie udało się znaleźć informacji o konkretnych rozstrzygnięciach.

Skontaktowaliśmy się z pozostałymi firmami biorącymi udział w przetargu na S1: spółką Metrostav Polska S.A. i Mota-Engil Central Europe. Spółki te z sukcesami wybudowały wiele odcinków polskich dróg. Zapytaliśmy, jak komentują fakt, że w tym przetargu bierze udział firma, która nie ma zaplecza technicznego w Polsce, ale nie chciały komentować tej sytuacji. Jednocześnie potwierdziły, że dalej chcą realizować inwestycje w naszym kraju.

Napisaliśmy również maila do głównej siedziby spółki China State Construction Engineering Corporation w Pekinie, z pytaniami o doświadczenie w pracach budowlanych w Unii Europejskiej, o polskich podwykonawców, o polskie biuro i plany budowy innych odcinków dróg w Polsce. Nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Nie wiadomo, kiedy Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wybierze wykonawcę odcinka drogi ekspresowej S1 Mysłowice-Bielsko-Biała, na który tak czekają polscy kierowcy. Z drugiej strony może lepiej nie spieszyć się ze wskazaniem wykonawcy, który zrealizuje inwestycję w terminie, a nie zejdzie z placu budowy, jak to miało miejsce przy spółce COVEC, która budowała odcinek autostrady A2.

Źródło: forsal.pl, globaltimes.cn, inzynieria.com, sejm.gov.pl, wnp.pl
 67
Czytaj także