Jak opisuje portal Defence24, operacja miała charakter wieloetapowy i obejmowała zarówno intensywne uderzenia lotnicze, jak i działania sił specjalnych.
Złożona i precyzyjnie przeprowadzona akcja
Według ustaleń opisanych przez portal, w operacji uczestniczyło ponad 150 statków powietrznych. Amerykańskie lotnictwo zaatakowało cele w rejonie Caracas, w tym bazę wojskową Fort Tiuna, a także lotnisko w Higuerote oraz port La Guaira. Doniesienia medialne wskazują, że już w początkowej fazie działań trafione zostały elementy wenezuelskiej obrony powietrznej. Samoloty bojowe wykonywały loty na małych wysokościach, co miało ograniczyć czas reakcji systemów przeciwlotniczych.
W regionie operacji wcześniej rozmieszczono znaczące siły lotnicze USA, w tym myśliwce F-35, samoloty F-22, bombowce B-1B Lancer oraz maszyny walki elektronicznej E/A-18G Growler. Działania wspierała grupa lotniskowcowa USS Gerald R. Ford oraz desantowy okręt śmigłowcowy USS Iwo Jima. W kolejnej fazie operacji do akcji weszły amerykańskie siły specjalne, wykorzystujące śmigłowce MH-60 Pave Hawk oraz MH-47 Chinook, wspierane przez śmigłowce uderzeniowe. Desant przeprowadzono w rejonie stolicy, co umożliwiło szybkie ujęcie wenezuelskiego przywódcy. Zgodnie z informacjami przytaczanymi przez Defence24, żaden ze statków powietrznych USA nie został utracony; jeden śmigłowiec został trafiony, lecz zdołał powrócić na okręt bazowy.
Wenezuelska obrona powietrzna rodem z Rosji zawiodła na całej linii
Operacja, jak opisuje portal, zwróciła szczególną uwagę na funkcjonowanie wenezuelskiej obrony powietrznej, która w dużej mierze opiera się na systemach produkcji rosyjskiej. Na jej wyposażeniu znajdują się m.in. zestawy S-300WM dalekiego zasięgu, Buk-M2E, S-125 Peczora, systemy Pancyr-S1, a także duża liczba przenośnych zestawów przeciwlotniczych MANPADS, w tym Igła-S oraz RBS-70. Uzupełnieniem są armaty przeciwlotnicze ZU-23-2 oraz lotnictwo bojowe, obejmujące starsze F-16 i myśliwce Su-30MK2W.
Mimo istnienia wielowarstwowego systemu obrony, amerykańskim siłom udało się przeprowadzić operację z użyciem śmigłowców w silnie chronionej przestrzeni powietrznej Caracas. Brak potwierdzonych strat po stronie USA oraz szybkie osiągnięcie celu operacyjnego wskazują na ograniczoną skuteczność zastosowanych systemów przeciwlotniczych, zarówno w warstwie dalekiego i średniego zasięgu, jak i obrony bliskiej.
Jak podkreśla Defence24, wydarzenia w Wenezueli są obecnie analizowane jako przykład skutecznego przełamania obrony powietrznej opartej na rosyjskich rozwiązaniach technicznych.
Czytaj też:
"To godzina wolności". Opozycja gotowa przejąć władzę w WenezueliCzytaj też:
Trump ostrzega kolejnego przywódcę. "Musi uważać na swój tyłek"
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
