Trump ostrzega kolejnego przywódcę. "Musi uważać na swój tyłek"

Trump ostrzega kolejnego przywódcę. "Musi uważać na swój tyłek"

Dodano: 
Donald Trump, prezydent USA
Donald Trump, prezydent USA Źródło: PAP/EPA / WILL OLIVER / POOL
Donald Trump po ataku USA na Wenezuelę rozszerza listę przywódców, wobec których kieruje jednoznaczne ostrzeżenia.

Podczas konferencji prasowej amerykański prezydent skupił się m.in. na Kolumbii oraz Rosji, nie szczędząc ostrych słów zarówno wobec władz w Bogocie, jak i Kremla.

"On produkuje kokainę i wysyła ją do Stanów Zjednoczonych"

Prezydent USA oskarżył kolumbijskie władze o tolerowanie, a wręcz wspieranie produkcji i przemytu narkotyków do Stanów Zjednoczonych. W szczególnie ostrym tonie odniósł się do prezydenta Gustavo Petro, który krytykował amerykańską interwencję w Wenezueli. – On ma fabryki kokainy. Ma fabryki, w których produkuje kokainę. On produkuje kokainę i wysyła ją do Stanów Zjednoczonych – powiedział Trump podczas popołudniowej konferencji prasowej. – Więc musi uważać na swój tyłek – dodał, odpowiadając na zarzuty ze strony kolumbijskiego przywódcy.

Prezydent USA przypomniał również, że już wcześniej ostrzegał, iż amerykańskie siły mogą uderzyć w zakłady produkujące narkotyki na terytorium Kolumbii. Jego zdaniem walka z kartelami narkotykowymi pozostaje jednym z kluczowych priorytetów bezpieczeństwa narodowego USA.

"Nie jestem zachwycony Putinem"

Trump odniósł się także do sytuacji międzynarodowej i wojny na Ukrainie, wyraźnie krytykując postawę Władimir Putin. – Nie jestem zachwycony Putinem. Zabija zbyt wielu ludzi – oświadczył prezydent USA. Jednocześnie zaznaczył, jak czynił to już wielokrotnie, że konflikt ten nie jest jego wojną. – To wojna Bidena. To nie moja wojna – stwierdził, podkreślając, że jego zdaniem konflikt nigdy nie powinien był wybuchnąć.

Trump dodał jednak, że wciąż liczy na możliwość zakończenia walk drogą negocjacji. – To wojna, która nigdy nie powinna się wydarzyć. Gdybym był prezydentem, nigdy by do niej nie doszło – przekonywał, zaznaczając, że rozmowy w tej sprawie, według jego informacji, przynoszą postępy.

Operacja wojskowa w Wenezueli

Stany Zjednoczone przeprowadziły w nocy z piątku na sobotę szeroko zakrojoną operację wojskową na terytorium Wenezueli. Po jej zakończeniu prezydent USA Donald Trump ogłosił, że Waszyngton obejmie tymczasową kontrolę nad krajem do czasu przeprowadzenia – jak to określił – "prawdziwej, prawidłowej i bezpiecznej transformacji ustrojowej".

Trump ocenił operację jako bardzo skuteczną demonstrację siły amerykańskich sił zbrojnych, prowadzoną jednocześnie na lądzie i morzu, bez strat po stronie USA. Zapowiedział również gotowość do rozpoczęcia kolejnej, większej fazy działań, jeśli zajdzie taka potrzeba. Administracja amerykańska przedstawiła też wstępny plan dla Wenezueli, zakładający czasowe zarządzanie krajem oraz odbudowę kluczowego sektora naftowego z udziałem amerykańskich firm i wielomiliardowych inwestycji, przy jednoczesnym utrzymaniu embarga na wenezuelską ropę.

Czytaj też:
Giertych zawiadomi prokuraturę. "Namawia Pan Trumpa do lotniczego uderzenia"
Czytaj też:
Gen. Polko: Amerykanie pokazali, czym jest prawdziwa operacja specjalna


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także