W Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyło się w środę posiedzenie ekstradycyjne rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina. Ukraińscy śledczy podejrzewają go o częściowe zniszczenie obiektu dziedzictwa kulturowego na Krymie.
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Butiagina na początku grudnia 2025 r. działając na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie w związku z wnioskiem strony ukraińskiej o międzynarodową pomoc prawną.
Sąd podjął decyzję w sprawie ekstradycji
Stołeczny sąd zgodził się na ekstradycję Butiagina na Ukrainę. Obrońcy rosyjskiego naukowca zapowiedzieli zażalenie. Ostateczną decyzję o ewentualnym przekazaniu archeologa stronie ukraińskiej podejmie minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek.
– Wydanie mnie ukraińskiemu wymiarowi sprawiedliwości może zagrozić mojemu zdrowiu i życiu, bo jestem Rosjaninem – mówił Butiagin w styczniu przed sądem. Z kolei jego obrońca, mec. Adam Domański, tłumaczył, że po aneksji Krymu przez Rosję archeolog nie miał możliwości uzyskania pozwoleń na prace archeologiczne od władz ukraińskich, więc zgody wydawali Rosjanie.
Rosyjskie władze twierdzą, że oskarżenia kierowane pod adresem naukowca przez Ukraińców są "absurdalne i upolitycznione".
Rosyjski naukowiec zatrzymany w Warszawie
Rosyjski archeolog został zatrzymany podczas tranzytu przez Polskę, gdy podróżował z Holandii w kierunku Bałkanów. Do akcji Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego doszło 4 grudnia 2025 r. w Warszawie.
Naukowiec jest kierownikiem działu archeologii starożytnej w petersburskim Muzeum Ermitaż. Ukraińska prokuratura zarzuca mu prowadzenie wykopalisk archeologicznych w latach 2014-2019 na terenach Ukrainy znajdujących się pod rosyjską okupacją bez wymaganych zezwoleń. Sprawa dotyczy m.in. stanowiska archeologicznego w Kerczu, gdzie – według ukraińskich śledczych – doszło do częściowego zniszczenia obiektu o dużej wartości historycznej oraz strat muzealnych szacowanych na setki milionów hrywien.
