Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała naukowca w Warszawie. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jackiem Dobrzyńskim przyznał w rozmowie z Polsat News, że do akcji doszło 4 grudnia. Informację o akcji służb jako pierwsze podło RMF FM. Teraz ukraińska prokuratura będzie domagała się jego ekstradycji.
Aleksandr B. pełni funkcję kierownika działu archeologii starożytnej w słynnym rosyjskim "Państwowym Ermitażu", jednej z największych światowych instytucji muzealnych tego typu. Do Warszawy trafił jedynie przejazdem, podróżując z Holandii w kierunku Bałkanów.
Z informacji opublikowanych na stronie muzeum w Petersburgu wynika, że Aleksandr B. opiekuje się również zbiorem antycznych artefaktów pochodzących z niewielkich miast nad Bosforem oraz z kurhanów na Półwyspie Kerczeńskim. To właśnie działalność badawcza związana z tymi terenami sprawiła, że jest poszukiwany przez władze w Kijowie.
Ukraina będzie domagać się ekstradycji
Strona ukraińska zaznacza, że odkąd Krym znalazł się pod rosyjską okupacją, dochodzi tam do regularnego zawłaszczania i niszczenia dóbr kultury. Aleksandra B. przesłuchała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, po czym zwróciła się do sądu o jego tymczasowe aresztowanie. Sąd przychylił się do tego wniosku, nakazując umieszczenie mężczyzny w areszcie na 40 dni. O podjętych działaniach poinformowano również rosyjskie służby dyplomatyczne.
Tymczasem ukraińska prokuratura przygotowuje formalny wniosek o ekstradycję badacza. Po jego wpłynięciu to polski sąd zadecyduje, czy Rosjanin zostanie wydany Ukrainie, czy też pozostanie w polskim areszcie. Za stawiane mu zarzuty rosyjskiemu naukowcowi grozi kara nawet do dziesięciu lat pozbawienia wolności.
Czytaj też:
46 rosyjskich paszportów u Ukraińca mieszkającego w Polsce. ABW bada sprawęCzytaj też:
Szokujące kulisy akcji ABW. "Dostał zawału"
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
