Warzecha: Lewica próbuje nam wyznaczać, które słowa mają negatywne zabarwienie

Warzecha: Lewica próbuje nam wyznaczać, które słowa mają negatywne zabarwienie

Dodano: 116
Łukasz Warzecha
Łukasz Warzecha / Źródło: PAP / Artur Reszko
Mamy do czynienia z sytuacją, gdy lewica próbuje nam wyznaczać, które słowa mają negatywne zabarwienie, a które nie. No więc nie, nie będzie nam wyznaczać. Ja zamierzam słowa „Murzyn” używać nadal – mówi portalowi DoRzeczy.pl Łukasz Warzecha, publicysta tygodnika „Do Rzeczy”.

Rada Języka Polskiego uznała słowo "Murzyn" za pejoratywne i niezalecane. Jak to Pan ocenia?

Łukasz Warzecha: Rada Języka Polskiego podobnie jak wiele gremiów uległa poprawności politycznej. I próbuje nam wmawiać, że słowo „Murzyn”, które od wieków było całkowicie neutralne, w przeciwieństwie do angielskiego słowa „negr”, ma zabarwienie pejoratywne. Ta historia rzekomego pejoratywnego nacechowania tego słowa, to historia tego, co lewica chciałaby o tym słowie myśleć. Po raz kolejny mamy do czynienia z sytuacją, gdy lewica próbuje nam wyznaczać, które słowa mają negatywne zabarwienie, a które nie. No więc nie, nie będzie nam wyznaczać. Ja zamierzam słowa „Murzyn” używać nadal. Zaznaczam, że ma ono charakter całkowicie neutralny.

No tak, ale pada argument, że przecież są powiedzenia ze słowem „Murzyn”, stawiające osoby o innym kolorze skóry w negatywnym świetle.

Faktycznie pada argument, że są takie powiedzenia, na przykład „Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść”. Ale tu warto zastanowić się nad tym, jaki jest sens tych powiedzeń. To konkretne mówi o wyzyskiwaniu człowieka, który wykonał swoją pracę i nie uzyskał za nią wynagrodzenia, czyli tak naprawdę oddaje sprawiedliwość niewolnikom, przez lata wyzyskiwanym. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego to powiedzenie jest przedstawiane jako argument dla nie używania słowa „Murzyn”.

Jednak język jest żywy. I na przykład kilkaset lat temu słowo „kobieta” było określeniem pejoratywnym, dziś jest nacechowane pozytywnie. I według Rady Języka Polskiego słowo „Murzyn” było neutralne, ale neutralne być przestało.

Znam tę argumentację, wielokrotnie z nią polemizowałem. Oczywiście tak jest – język jest żywy i zdarza się, że pewne słowa zmieniają swoje znaczenia. To prawda, ale pod warunkiem, że mamy do czynienia ze zmianami zachodzącymi w języku w sposób naturalny. Natomiast zmiany, które proponuje Rada Języka Polskiego postrzegam inaczej. Odwołam się tu do starego rysunku Andrzeja Mleczki, jeszcze z lat 70., gdzie siedzi kilka osób w garniturach i jeden mówi „z dniem dzisiejszym, wprowadza się następujące przysłowia i powiedzenia ludowe”. To znaczy, nie mówimy o żywym języku i naturalnych zmianach, ale o tym, że pewne grono coś sobie wymyśliło i za pomocą innego grona – Rady Języka Polskiego – chce to przeforsować.

Nie jest to więc zmiana „od dołu, do góry”, a to właśnie była rola Rady, która często z bardzo dużym opóźnieniem zatwierdzała coś, co weszło już dawno do języka politycznego,ale jest to próba odgórnego narzucenia czegoś. I tu nie mówimy o specyficznej zmianie znaczenia słowa, jak w przypadku słowa „spolegliwy”. Tu mamy do czynienia z dyskusją o tym, czy coś jest „poprawne”, czy „niepoprawne”. Tu już mówimy o polityce. Warto zauważyć, że lewica od pierwszej połowu XX wieku stawiała tezę, że walka o świadomość to walka przez język. I tu mamy z tym do czynienia.

Czytaj też:
Słowo "Murzyn" na cenzurowanym
Czytaj też:
Słynna zabawka przeszła "neutralny płciowo" rebranding

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 116
Czytaj także