Dr Sutkowski: Jestem ostrożnym optymistą

Dr Sutkowski: Jestem ostrożnym optymistą

Dodano: 41
dr Michał Sutkowski podczas konferencji prasowej w siedzibie Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej
dr Michał Sutkowski podczas konferencji prasowej w siedzibie Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej / Źródło: PAP / Piotr Nowak
Jeśli dobrze przepracowaliśmy czas świąteczny, to znaczy byliśmy odpowiedzialni, w ciągu trzech najbliższych tygodni osiągnięty zostanie szczyt hospitalizacji i zgonów, a potem wartości się zaczną zmniejszać i  wyhamowywać – mówi portalowi DoRzeczy.pl dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.

Mamy bardzo trudną sytuację epidemiczną, w mediach pojawiają się sprzeczne informacje – albo, ze epidemia się niebawem skończy i to jest szczyt, albo przeciwnie – że najgorsze dopiero przed nami. Jak to wygląda?

Dr Michał Sutkowski: Bardzo trudno powiedzieć, bo wszystko to są na razie spekulacje. To, co obserwujemy w statystykach, to moim zdaniem jest wynik zachorowań z końca marca, między 25 marca a 1 kwietnia. Nie dochodzi nam zbyt wielu potwierdzonych nowych zakażeń, wciąż rośnie, ale nieco zwolniła liczba hospitalizacji i zgonów. W wariancie optymistycznym, jeśli dobrze przepracowaliśmy czas świąteczny, to znaczy byliśmy odpowiedzialni, w ciągu trzech najbliższych tygodni osiągnięty zostanie szczyt hospitalizacji i zgonów, a potem wartości się zaczną zmniejszać i wyhamowywać.

A jeśli nie?

Jeśli nie, jeśli okaże się, że zachowania nie były odpowiedzialne, że nastąpi wzrost zakażeń, wtedy czekają nas bardzo ciężkie tygodnie i duża liczba hospitalizacji i zgonów. Trudno wtedy przewidzieć, kiedy nastąpi spowolnienie epidemii. Trudno też określić, który z tych scenariuszy jest bardziej realny, osobiście jednak jestem umiarkowanym optymistą i skłaniam się do tego pierwszego scenariusza.

Wpływ na ograniczenie epidemii mają mieć masowe szczepienia. Wciąż mówimy o ludziach, którzy chcą się zaszczepić i tych, którzy nie chcą tego robić. Nieco zapomina się przy tym o grupie ludzi, którzy zaszczepić się chcą, ale ze względu na zasilenie tej choroby nie mogą tego zrobić. Jak powinni postępować?

To nie jest tak duża grupa. I bardzo apelowałbym o to, aby jej sztucznie nie powiększać. To znaczy – aby nie było sytuacji, że ktoś ma jakąś chorobę, ale w zasadzie mógłby być zaszczepiony, ale nie zostanie. Nie każda alergia musi przekreślać możliwość szczepienia, nie każda choroba przewlekła. W niektórych przypadkach zalecana jest ostrożność, na pewno chodzi o to, by nie szczepić się w remizie strażackiej – z całym szacunkiem do remiz, które mają ogromne znaczenie – ale by szczepienie odbyło się w miejscu, gdzie jest pełna obsługa medyczna, możliwość udzielenia pomocy w razie gorszego samopoczucia.

A jeśli jednak ktoś nie może się szczepić?

W takiej sytuacji osoby takie należy otoczyć swoistym kokonem. Ważne jest, aby ludzie niemogący się szczepić, w swoich domach, w swoich zakładach pracy, byli otoczeni przede wszystkim ludźmi zaszczepionymi. Czyli domownicy tych osób bezwzględnie powinni się zaszczepić. Stworzy się pewien kokon, który nie w stu procentach, ale zawsze, stanowić będzie barierę ochronną.

Czytaj też:
Sośnierz: Epidemia wygaśnie samoistnie, bez udziału rządu i obostrzeń

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 41
Czytaj także