Test "Do Rzeczy": Inteligentne oświetlenie TP-Link
  • Jacek PrzybylskiAutor:Jacek Przybylski

Test "Do Rzeczy": Inteligentne oświetlenie TP-Link

Dodano: 
Żarówka, zdjęcie ilustracyjne
Żarówka, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay / Domena Publiczna
Bajecznie prosta konfiguracja, bardzo dobry stosunek ceny do jakości, możliwość kontrolowania, ile energii zużywa dana żarówka w ciągu ostatnich siedmiu lub 30 dni, opcja łączenia żarówek w grupy i sterowania oświetleniem za pomocą inteligentnych asystentów, a także włączania czy wyłączania świateł z dowolnego miejsca na świecie – to największe zalety dwóch modeli inteligentnych żarówek (520E i 530E) oraz wielokolorowej listwy LED (L920-5) chińskiej firmy TP-Link.

Testowane przez nas żarówki to modele z popularnym gwintem E27. Ich największą zaletą poza prostotą obsługi jest to, że nie wymagają wielkiej inwestycji. Można kupić jedną na próbę i sprawdzić, czy dom lub mieszkanie staną się choć trochę inteligentne. Nie potrzeba żadnych dodatkowych urządzeń, mostków etc. Trzeba jedynie wkręcić nowe żarówki na miejsce ich „głupich” poprzedniczek, ściągnąć bezpłatną aplikację, podłączyć żarówki do sieci wi-fi i już można sterować domowym oświetleniem za pomocą smartfonu. Nie trzeba ograniczać się do aplikacji Tapo. Można też korzystać np. z asystenta Google czy Amazon Alexa i np. wychodząc wieczorem do kina, zamiast ganiać od pokoju do pokoju, aby wyłączyć światło, po prostu powiedzieć do telefonu: „Wyłącz światła w domu”.

Całość dostępna jest w 41/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także