KrajTak dobrze czy tak źle?

Tak dobrze czy tak źle?

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Marcin Bielecki
Dodano 50
Skoro jest tak dobrze, jak zachwala Mateusz Morawiecki, wicepremier oraz minister rozwoju i finansów, skoro miliardy złotych z podatków płyną do kasy państwa coraz szerszym strumieniem, a wydatki są pod kontrolą, w tym wydatki na budowę dróg, ergo: skoro deficyt finansów publicznych jest rzeczywiście niespotykanie niewielki i niczym niezagrożony, to dlaczego jest tak źle, że rząd musi podnosić podatki? Specjalnie się z tym, rzecz jasna, nie afiszując.

Jak się niedawno okazało, przed nami podwyżka podatku od paliw. I to niemała, bo pociągająca za sobą wzrost cen każdego litra benzyny, oleju napędowego i LPG o ok. 25 gr. Tym razem odbędzie się to pod hasłem: „Więcej pieniędzy na drogi lokalne”. Rząd uznał, że nie wystarczy jeden, istniejący Krajowy Fundusz Drogowy (KFD) i trzeba powołać do życia kolejny – Fundusz Dróg Samorządowych (FDS), a nade wszystko zdobyć dużo więcej pieniędzy. Wpływy z nowej „opłaty drogowej” mają być rozdzielone między KFD i właśnie FDS. Wkrótce znowu zdrożeją też polisy tym razem wskutek nałożenia 23-procentowej stawki VAT na usługi pomocnicze świadczone na rzecz firm ubezpieczeniowych. Jednak to nie koniec złych wieści. Sejm pracuje bowiem nad „opłatą węglową”, przeznaczoną na rozbudowę przemysłu energetycznego, która będzie doliczana do rachunków za prąd. Ta operacja ma kosztować przeciętną polską rodzinę ok. 60 zł rocznie. Na horyzoncie także spora podwyżka podatku za wodę.

A ile jeszcze takich niespodzianek czyha na nas w najbliższym czasie? I czy ich powodem jest „tylko” obawa przed osłabieniem koniunktury, które przecież – prędzej czy później – nadejdzie, i związanym z tym co najmniej obniżeniem tempa wzrostu dochodów budżetowych? Czy jednak wicepremier Morawiecki obawia się kłopotów finansowych już teraz – w związku z większymi, niż zakładano, wydatkami na program „Rodzina 500+” oraz – zwłaszcza – kosztami czekającego nas od października obniżenia wieku emerytalnego? I na wszelki wypadek – na wypadek, gdyby wzrost przychodów kasy państwa z uszczelniania odziedziczonego po rządach Platformy i PSL dziurawego systemu podatkowego nie wystarczył na pokrycie rosnących wydatków socjalnych pod rządami ekipy PiS – stara się je już teraz możliwie jak najbardziej powiększyć?

A może – i to jest trzecia ewentualność – Morawiecki podnosi podatki, by mieć więcej pieniędzy na inwestycje infrastrukturalne, bo z faktycznie coraz wyższych obecnych wpływów podatkowych, przy jednocześnie jeszcze szybciej rosnących wydatkach na cele socjalne, już na nie po prostu nie wystarcza? Ta ewentualność oznaczałaby, że nie jest ani tak dobrze, jak zapewnia wicepremier Morawiecki, ani tak źle, jak chcieliby jego oponenci. A jak jest naprawdę, przekonamy się mniej więcej za rok.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 29/2017
Artykuł został opublikowany w 29/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ mpu

Czytaj także

 50
  • sdvsd IP
    i po sprawie
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • Valdorf IP
      Bykowe wprowadzić , podatek od luksusu i ludzi najbardziej zarabiających nie pomijając wszystkich w sejmie i senacie biznesmenów.
      Dodaj odpowiedź 3 2
        Odpowiedzi: 1
      • Mój-Portfel-Lżejszy IP
        Czarów nie ma. Populizm kosztuje. Następnym razem głosując na PIS zajrzyj do portfela i upewnij się, że Cię na niego stać.

        Pani Premier ogłaszając 3 miesiące w Sejmie sukces wykonania obietnic wyborczych powiedziała, że pieniądze w budżecie są, bo "wystarczy nie kraść". Co wobec tego się zmieniło od tego czasu? :-D
        .... a tak na poważnie: czy można być większą populistką?
        Dodaj odpowiedź 12 5
          Odpowiedzi: 1
        • markus IP
          Ksawery może idź na rowery.

          Ubiegły rok był dramatyczny dla gospodarki???????
          Mało który kraj Unii nie chciałby zeszłorocznego wzrostu PKB na poziomie 2,7%.
          Dlaczego wzrost był mniejszy od średniej z ubiegłych lat? Z takiego samego powodu z jakiego inne kraje Unii miały wyjątkowo niski wzrost PKB w zeszłym roku- rozpoczęcie tzw. nowej finansowej perspektywy unijnej, która zawsze rusza wolno-, nie ma wtedy środków ze starej perspektywy, a projekty na nową jeszcze nie ruszyły-stąd niższe PKB.
          VAT dopiero z czasem skutecznie zaczął być uszczelniany, dlatego w zeszłym roku efekty nie były zbyt duże, ale były, bo grudniowe dochody VAT-owskie zostały uszczuplone przyspieszonymi o cały miesiąc zwrotami, stąd słabo wyglądający całoroczny wynik.
          Dług? Dług i finanse odziedziczyliśmy po POprzednikach z rozszczelnionym systemem POdatkowym, stąd wysoki deficyt zeszłoroczny i świetne wyniki w tym roku, jak z czasem system został uszczelniony. Trzeba wspomnieć ,że faktycznie dług w zeszłym roku wzrósł o czterdziesci kilka miliardów, a reszta długu jest pochodną czasowego osłabienia złotówki i wzrostu stanu środków na rachunku obrotów bieżących, gdzie przybyło ponad 30 miliardów- pieniądze pożyczone, ale nie wydane..
          Dodaj odpowiedź 6 11
            Odpowiedzi: 2
          • Marcin IP
            @ Lowca Idiotow
            ze cos sie dzieje - jest to ewidentne. Zaraz po ogloszeniu jak sie to nasz budzet dobrze ma I ze pieniadze sa, wystarczy tylko nie krasc, nasza wladza kochaniutka, wprowadza cala serie malych podwyzek a to w wakacje bo pewnie mysli, ze nikt nie zauwazy. A to 1 miliard z akcyzy na e-papierosy a to oplate wodna, a to polisy znowu zdrozeja bo je maja oVATowac, a to oplata paliwowa itd, itd.

            Ktos policzyl, ze z tego 25 miliardow zlotych ma byc.

            Pytam sie po co skoro obiektywnie gospodarczo ten rok jest b.dobry a budzetowo niezly?
            Dodaj odpowiedź 12 2
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także