Specjalna operacja antypolska
  • Maciej PieczyńskiAutor:Maciej Pieczyński

Specjalna operacja antypolska

Dodano: 
Flagi Rosji i Polski, zdjęcie ilustracyjne
Flagi Rosji i Polski, zdjęcie ilustracyjneŹródło:PAP / Wojciech Pacewicz
Najpierw do niewoli trafił rzekomo „polski najemnik”. Następnie FSB zatrzymała „polskiego szpiega”. Moskwa demonizuje i zarazem przecenia Warszawę. W oczach kremlowskiej propagandy Polska to agresywne mocarstwo, które zagraża zarówno Rosji, jak i Ukrainie.

Miesiąc temu w walkach pod Krynkami Rosjanie rzekomo wzięli do niewoli Polaka, walczącego po stronie Ukrainy. Nagranie przedstawiające zatrzymanie najemnika opublikował na swoim Telegramie Władimir Saldo, szef okupacyjnej administracji obwodu chersońskiego. Widać na nim, jak rosyjscy żołnierze udzielają rannemu jeńcowi pomocy. Słychać, jak jęczy z bólu i krzyczy coś niezrozumiałego. „Co ty, Polak jesteś?” – dopytuje żołnierz. Jeniec potwierdza. Mówi: „Da, Polak”, stawiając akcent, zgodnie z rosyjską fonetyką, nie na „o”, tylko na „a”. 11 stycznia „Rossijskaja Gazieta” opublikowała na stronie internetowej fragment rozmowy z rzekomym jeńcem, który leży na szpitalnym łóżku i mówi zmodulowanym głosem. Nie wiadomo, czy to na pewno jego głos. Ust nie widać, a twarz jest zamazana. Przedstawia się jako Dawid Wojewódzki. Mówi po polsku. Ma jednak bardzo wyraźny rosyjski akcent. Popełnia błędy językowe, wskazujące na to, że jego ojczystym językiem nie jest polski, tylko rosyjski właśnie. Mówi, że jest z „miejsca Puławy”. Wywiad jest wyraźnie zmontowany. Najpierw wyświetla się kadr z tekstem pytania, a następnie widzimy i słyszymy odpowiedź „Polaka”. Skąd się wziął na froncie? „Pieniądze, chciał zarabotać pieniądze” – odpowiada „Dawid Wojewódzki”. Po rosyjsku „ja chciałem zarobić” to „ja chotiel zarabotać”. Dalej opowiada, że „ukraińska armia uciekła, a ja został się jeden” (ros. „a ja ostalsja odin”). Pytany o to, co zamierza dalej robić, stwierdził, że „pomyśleć jeszcze rano” (ros. „rano” – wcześniej), bo źle się czuje. Wie jednak, że „nie chce kontaktować z ZSU”, bo „kiedy była sytuacja słożna (ros. „słożna” – trudna), oni po prostu ubiegli” (ukraińscy towarzysze broni mieli go porzucić na polu walki). Dodał też: „Dziękuję Rosjan wojskowych (po rosyjsku dziękuje się nie komuś, czemuś, tylko kogo, czego), bo pomagają dziś mnie”. Stwierdził również, że w Rosji jest traktowany bardzo dobrze.

Artykuł został opublikowany w 4/2024 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także