Nowe limuzyny dla rządu Tuska. Mają mieć podgrzewane fotele

Nowe limuzyny dla rządu Tuska. Mają mieć podgrzewane fotele

Dodano: 
Ministrowie rządu Donalda Tuska w Sejmie
Ministrowie rządu Donalda Tuska w Sejmie Źródło: Piotr Tracz / Kancelaria Sejmu
Rząd ogłosił przetarg na zakup nowych limuzyn. Gdy obecnie rządzący byli jeszcze w opozycji, za podobne działania ostro krytykowali PiS.

Wymagania rządzących dot. nowych pojazdów to m.in. minimum 250 koni mechanicznych, napęd na cztery koła, co najmniej trzystrefowa klimatyzacja, podgrzewane fotele i reflektory LED – opisuje "Rzeczpospolita".

Jak czytamy, "dostarczonych ma być w sumie 77 maszyn w najmie na dwa lata. Trafią do 24 instytucji, nie tylko ministerstw, ale też m.in. Głównego Urzędy Statystycznego i Urzędu Patentowego. Najwięcej aut, dziesięć, otrzyma Ministerstwo Finansów".

Nie podano dokładnej wartości przetargu, ale "Rz" wskazuje, iż prawdopodobnie przekroczy ona 10 mln zł. Przypomniano, że w 2022 r., gdy odbywał się poprzedni przetarg na rządowe limuzyny, politycy KO głośno krytykowali ówcześnie rządzącą Zjednoczoną Prawicę.

Poseł KO Magdaleny Łośko, publikując dokumentację przetargową, pisała: "Inflacja, rekordowe rachunki za gaz/prąd/paliwo, a władza zamawia nowe limuzyny. A wy zagryzajcie zęby, zbierajcie chrust i pamiętajcie – można jeść mniej". Teraz parlamentarzystka zapewnia, że "przyjrzy się zamówieniu" rządu. – Duża liczba samochodów elektrycznych w nowym przetargu wskazuje, że powodem może być chęć wypełnienia przepisów ustawy o elektromobilności – podkreśla Łośko.

Rząd Tuska największy w historii. Ponad 130 osób

Serwis "Gazety Wyborczej" zajmujący się danymi wyliczył, że cały rząd liczy około 134 osób, "jeśli wliczymy także dyrektorów generalnych ministerstw czy osoby na dodatkowych funkcjach (np. szef sztabu WP czy szef gabinetu), które również są częścią kierownictwa resortów".

Obecnie samych resortów jest 20 – w tym jedno "w procesie tworzenia". Chodzi o Ministerstwo Przemysłu. Jego szefowa, Marzena Czarnecka, sprawuje już funkcję, ale urząd jako taki ma zacząć działać od marca.

"Według kampanijnych zapowiedzi Tuska i reszty liderów strony demokratycznej miało to wyglądać inaczej. Politycy krytykowali PiS za kosztowną administrację, mówili o politycznej korupcji, której częścią było rozdawanie rządowych posad. W kampanii zapowiadali nowe standardy, tańszą administrację" – czytamy.

Dla porównania – rząd Mateusza Morawieckiego w rekordowym momencie (marzec 2018) liczył 126 ministrów i wiceministrów (liczba nie uwzględnia dyrektorów i innych funkcji). Po rekonstrukcji, przed oddaniem władzy, w skład gabinetu wchodziło około stu osób. W najliczniejszym momencie w marcu 2020 r. było 20 ministerstw, w najmniej licznym w październiku 2020 r. – 14.

Czytaj też:
CPK unieważnia kontrowersyjny przetarg. "Bez podania przyczyny"
Czytaj też:
Trzaskowski przeciwko usunięciu pomnika smoleńskiego. "Wywołałoby kolejną wojnę"

Źródło: rp.pl / wyborcza.pl
Czytaj także