KrajNas o Wołyniu nie uczono

Nas o Wołyniu nie uczono

Wieniec, który prezydent Andrzej Duda złożył w miejscu nieistniejącej już polskiej wsi na Wołyniu, w ramach obchodów 75. rocznicy ludobójstwa Polaków na Wołyniu
Wieniec, który prezydent Andrzej Duda złożył w miejscu nieistniejącej już polskiej wsi na Wołyniu, w ramach obchodów 75. rocznicy ludobójstwa Polaków na Wołyniu / Źródło: PAP / Jacek Turczyk
Dodano 93
Doczekaliśmy chwili, w której przedstawiciele najwyższych władz państwowych nazywają po imieniu zbrodnię popełnioną przez ukraińskich nacjonalistów na ludności dawnych Kresów Rzeczypospolitej. Przyszedł więc czas nazwać po imieniu drugą zbrodnię. Tę, o której ojciec ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, Jan Zaleski, pisał, że gorsza jest od śmierci przez ciosy siekierą. Tym boleśniejsza, bo zadana przez własnych rodaków.

"Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem
– staje się jedynie zbiorem ludzi czasowo zajmujących dane terytorium".
Józef Piłsudski

Piszę te słowa jako przedstawicielka pokolenia wychowanego w wolnej Polsce. Pokolenia, którego nauczyciele nie bali się już mówić o Zbrodni Katyńskiej i uczyli o niej w szkołach. Ale też pokolenia, któremu w tej samej polskiej szkole nie było dane dowiedzieć się o ludobójstwie dokonanym przez Ukraińców na Polakach zamieszkujących Kresy Wschodnie. Ba, nie było nam dane usłyszeć o samych Kresach, o Wilnie, Lwowie, o naszych rówieśnikach sprzed kilkudziesięciu laty, o bohaterskich Orlętach, które poszły się bić za polski Lwów. Aż dziw czasem bierze, że czytaliśmy poezję POLSKIEGO wieszcza Adama Mickiewicza. Nic nie stało przecież na przeszkodzie, aby w imię dobrych stosunków z sąsiadem "oddać" go Litwinom. Ot tak, dla świętego spokoju. Wszak pisał on "Litwo, ojczyzno moja...". Aby dowiedzieć się o Wołyniu, zbrodniarzach z OUN-UPA, aby mieć świadomość polskości ziem, które dziś wyrokiem historii - konkretnie Stalina - znajdują się w granicach innych państw, trzeba było pochodzić z rodziny Kresowian, być nieprzeciętnie dociekliwym, albo - jak ja - spotkać na swojej drodze ludzi, dla których w pamięci narodu nie mieści się pojęcie politycznej poprawności.

Zbliża się trzydziestolecie wolnej Polski. Dla większości ekip rządzących naszym krajem w tym okresie, ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej było tematem tabu. Wyrzekły się własnych rodaków bestialsko pomordowanych przez banderowców, rodaków z których 90 proc. do dziś nie ma grobu, nie miała katolickiego pogrzebu. Wszystko w imię swoiście pojmowanego interesu politycznego. Choć kolejne pokolenia Polaków nie mogły posiąść wiedzy na ten temat w szkole, sytuację stopniowo zmieniał mający coraz większy zasięg internet. Tu nie ma tematów tabu (oczywiście ma to także swoje złe strony), tu głos przez lata poniewieranych i spychanych na margines Kresowian był już wysłuchiwany i spotykał się ze zrozumieniem, a milczenie władz budziło bunt. Coraz bardziej nieuchronny stawał się czas, w którym jasne się stanie, że prawdy nie da się przemilczeć. Ostatniego bastionu zmowy milczenia bronili jeszcze w 2016 roku co niektórzy posłowie opozycji oraz wiceminister kultury Jarosław Sellin, który przed podjęciem przez Sejm uchwały ustanawiającej 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP, z mównicy sejmowej próbował rozmyć ukraińską odpowiedzialność za zbrodnię wołyńską, wskazując jako głównych jej winowajców Sowietów i proponując ustanowienie dnia pamięci męczeństwa Polaków na Wschodzie na 17 września. To się jednak nie udało.

Po latach walki środowiska kresowe doczekały dnia, w którym w uroczystościach związanych z rocznicą Krwawej Niedzieli biorą udział przedstawiciele najwyższych władz państwowych, gdy nie mówi się już o "wypadkach" czy "wydarzeniach wołyńskich", ale nazywając rzeczy po imieniu – o ludobójstwie. Doczekały dnia, w którym z ust najwyższej rangi polityków słyszą podziękowania za pielęgnowanie pamięci o ofiarach zbrodni. Skoro więc nazwaliśmy już jedną zbrodnię po imieniu, przyszedł czas, aby nazwać drugą. Tę, o której śp. ojciec ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, Jan Zaleski, pisał, że gorsza jest od śmierci przez ciosy siekierą. Tym boleśniejsza, bo zadana przez własnych rodaków. To właśnie śmierć zadana przez przemilczenie. Ta zbrodnia to zdrada. I nie tylko wobec ofiar Rzezi Wołyńskiej i ich potomków, ale zdrada wobec całego Narodu Polskiego, który chciano pozbawić o nich pamięci, czyniąc z tego Narodu - mówiąc słowami Piłsudskiego - "jedynie zbiór ludzi czasowo zajmujących dane terytorium". Bo czym innym byśmy byli gdybyśmy uznali, że naszymi rodakami, są tylko ci, którzy mieszkają w granicach narzuconych nam przez Stalina, a o tych którzy pozostali na Kresach – martwi bądź żywi – możemy zapomnieć? Czym byśmy byli zapominając o losie Polaków z Wołynia? Co świadczyłoby o tym, że jesteśmy Narodem?

Tym wszystkim, którzy na tę niepamięć usilnie pracowali, którzy dopuścili się tak haniebnego zaniedbania wobec własnych rodaków, chcę powiedzieć dziś tylko jedno słowo: przegraliście. Przegraliście tak samo, jak przegrali ci, którzy chcieli wymazać pamięć o Żołnierzach Wyklętych.

Czytaj także:
Kult zbrodniarzy na Ukrainie. Fiasko polskiej polityki wschodniej

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 93
  • sdfsdf IP
    mnie uczono w domu, bo dziadkowie z dziećmi przeżyli ta gehennę
    Dodaj odpowiedź 4 0
      Odpowiedzi: 0
    • COGITO-ERGO-SUM IP
      na marginesie:
      LUDOBÓJSTWO W WYKONANIU UKRAIŃSKICH NACJONALISTÓW --
      TRAGICZNA PRAWDA DOBRZE UDOKUMENTOWANA I …
      JESZCZE MAŁO ZNANA WŚRÓD WIELU ZARÓWNO POLAKÓW JAK I UKRAIŃCÓW I SKRYWANA PRZEZ UKRAIŃCÓW
      http://nortom.pl/?product=holocaust-po-banderowsku
      HOLOCAUST PO BANDEROWSKU, Prus Edward
      W książce udokumentowano zbrodnie faszystów ukraińskich dokonane na Żydach w czasie II wojny światowej, najpierw pod komendą niemiecką, a następnie samodzielnie. Dzięki odwadze Polaków (za pomoc Żydom groziła kara śmierci) udało się uratować ponad 200 tysięcy Żydów. Praca prof. Edwarda Prusa jest ważna szczególnie teraz, gdy niektóre środowiska żydowskie, niemieckie i ukraińskie próbują coraz częściej winą za holocaust Żydów obciążyć Polaków.

      http://nortom.pl/?product=ludobojstwo-nacjonalistow-ukrainskich-dokonane-na-polakach-w-polsce-poludniowo-wschodniej-w-latach-1939-1948
      LUDOBÓJSTWO NACJONALISTÓW UKRAIŃSKICH DOKONANE NA POLAKACH W POLSCE POŁUDNIOWO-WSCHODNIEJ W LATACH 1939-1948
      Żurek Stanisław
      Książka przedstawia zbrodnie zarówno w Polsce południowo-wschodniej w granicach z 1939 roku, jak i zbrodnie popełnione w Polsce południowo-wschodniej w obecnych granicach. Autor ujął w szerokim kontekście historycznym skalę ludobójstwa, jego zasięg i niespotykane w dziejach ludzkości bezwzględne okrucieństwo. Dotychczas ukazały się publikacje obejmujące ludobójstwo Polaków w województwach wołyńskim, tarnopolskim, lwowskim, stanisławowskim, lubelskim i rzeszowskim. Natomiast nie ukazała się publikacja obejmująca całość zagadnienia i niniejsze opracowanie uzupełnia tę lukę. Stanisław Żurek oparł się nie tylko na badaniach i publikacjach, ale również uwzględnił nieznane dotąd dokumenty i zeznania świadków, również zamieszczone w Internecie. Dzięki temu znacznie rozszerzył wiedzę na ten temat. Zastanawia spolegliwość i bierność polskich władz, które dotychczas nie potępiły ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich i nie potępiają odradzającego się intensywnie nacjonalizmu na zachodniej Ukrainie.


      LUDOBÓJSTWO NACJONALISTÓW UKRAIŃSKICH NA POLAKACH NA LUBELSZCZYŹNIE W LATACH 1939-1947
      Jastrzębski Stanisław
      Książka ta, to rezultat wieloletniej pracy Autora, który w oparciu o zebrane przez siebie materiały i zeznania świadków oraz dokumenty z Instytutu Pamięci Narodowej i Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, ukazał ogrom zbrodni nacjonalistów ukraińskich na Lubelszczyźnie w latach 1939-1947. W wyniku tego ludobójstwa, w wymienionym okresie – nawet 2 lata po zakończeniu II wojny światowej – zostało przeważnie w bestialski sposób zamordowanych 14-15 tysięcy Polaków, w tym kobiet, starców i dzieci. Ta pionierska, bogato udokumentowana praca, jest wymownym oskarżeniem zbrodni, dotychczas nie ukaranych i nie potępionych przez polskie władze i opinię światową.
      Dodaj odpowiedź 5 0
        Odpowiedzi: 0
      • cesia IP
        Uczono i  pamiętano, choć w PRL długo nie było tego w oficjalnej propagandzie. Dobrze, że teraz ujawnia się szczegóły tej strasznej zbrodni , strasznego konfliktu . Tego wymaga pamieć ofiar. Ale bardzo zła jest opowieść pomijająca ofiary ukraińskie oraz pomijająca przyczyny tej tragedii i zbrodni. Jeśli historia ma nas uczyć nie można jej zakłamywać, zresztą tego się skutecznie nie da zrobić, czego właśnie dowodzi historia.
        Dodaj odpowiedź 7 6
          Odpowiedzi: 1
        • boobi IP
          Ja nie neguje tej zbrodni. Pytanie, co daje jej eksponowanie po tylu latach? Ktoś się łudzi, że to polepszy nasze relacje z Ukrainą? Wielu Polaków coraz częściej przez to ma obraz Ukraińca rzeźnika. Mimo, że oprawcy już dawno nie żyją, a stanowili pewnie mały procent społeczeństwa ukraińskiego. Korzysta na tym tylko Rosja. To tak samo jakby teraz Izrael nakręcił superprodukcję o polskich szmalcownikach. Czy to byłoby kłamstwo? Nie - byli polscy szmalcownicy. Czy to byłby dobry ruch? Nie - bo nie ma sensu rozdrapywać ran sprzed 70 lat.
          Żyjemy teraz w czasach czystej propagandy - PIS twierdzi, że wszędzie dookoła są wrogowie i tylko PIS może przed nimi obronić Polskę. Dlatego rozdrapywane są wszelkie stare rany. A prawda jest taka, że to tylko po to, aby wygrać wybory. W identyczny sposób postąpili politycy izraelscy w tym sporze o niemieckie obozy. Zrobili awanturę, bo kalkulowało im się to politycznie.
          Jest wiele ran po rożnych stronach - Oświęcim, Jedwabne, Wołyń, Żydokomuna, setki lat poddaństwa ukraińskich chłopów. Z drugiej strony mamy mitologizowanie bandery czy żołnierzy wyklętych, gdzie jest poza sporem, że oprócz miłości do ojczyzny uczynili oni wiele złego.
          Po co te resentymenty? Czy nie można oceniać sąsiadów takimi, jakimi są teraz, naprawdę?
          Dodaj odpowiedź 2 45
            Odpowiedzi: 3
          • niestety IP
            PiStrusie chowają głowę w piach.
            Dodaj odpowiedź 15 9
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także