Jak przekazuje OKO.press, w tej roli będzie oceniał dorobek naukowy uczelni, instytutów badawczych oraz pracowników naukowych w latach 2022–2025, w tym prawników specjalizujących się w prawie konstytucyjnym i europejskim.
Krytyka niekonsekwencji rządu
Decyzja ministra nauki i szkolnictwa wyższego Marcina Kulaska jest krytykowana jako sprzeczna z deklarowaną polityką rządu Donalda Tuska w zakresie odbudowy państwa prawa. Rząd wielokrotnie zapowiadał wykonywanie orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które kwestionują status KRS oraz sędziów powołanych z jej udziałem.
Tymczasem powołanie "neosędziego" na eksperta, który ma oceniać m.in. dorobek naukowy sędziów i prawników aktywnie zaangażowanych w obronę praworządności w latach 2015–2023, odbierane jest przez sympatyków rządu jako sygnał braku konsekwencji: – Nie może być tak, że w jednym resorcie uznaje się skutki neoKRS za wadliwe, a w innym traktuje się je jako bez znaczenia – mówią nieoficjalnie sędziowie i prawnicy cytowani przez OKO.press.
Odwołany przez Adama Bodnara
Dodatkowe kontrowersje budzi fakt, że dr hab. Uliasz został w czerwcu 2025 roku odwołany z funkcji prezesa Sądu Rejonowego Lublin-Zachód przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Resort wskazywał wówczas m.in. na sposób jego powołania oraz podpisanie listy poparcia dla kandydata do neoKRS. Informacje o tej dymisji były publicznie dostępne na stronach Ministerstwa Sprawiedliwości. Mimo to nie zostały uwzględnione przy procedurze rekomendowania ekspertów do Komisji Ewaluacji Nauki.
Resort nauki i szkolnictwa wyższego w odpowiedzi na zarzuty podkreśla, że minister działał zgodnie z obowiązującymi przepisami. Jak wyjaśniło biuro prasowe, eksperci są powoływani na wniosek Komisji Ewaluacji Nauki, a minister nie dokonuje samodzielnej oceny kandydatów ani ich wcześniejszej działalności zawodowej. Ministerstwo zaznacza również, że ocena statusu sędziowskiego czy wcześniejszych decyzji personalnych innych resortów nie należy do kompetencji ministra nauki i szkolnictwa wyższego.
Krytycy tej decyzji wskazują jednak, że problemem nie jest formalna zgodność z procedurą, lecz standardy, jakie rząd deklaruje w procesie odbudowy zaufania do państwa. Ich zdaniem powoływanie osób, których status był wcześniej kwestionowany przez ten sam obóz władzy, osłabia wiarygodność zapowiedzi reform i rozliczeń po rządach PiS.
Czytaj też:
Ruszył proces Grzegorza Brauna. "Sąd wyrzuca większość świadków"Czytaj też:
"Niezależne sądownictwo instytucjonalnie przestało istnieć". Prawnik wylicza
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
