W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci. Przyczyny tego stanu rzeczy są złożone. Brakuje mieszkań dla młodych małżeństw, są trudności z uzyskaniem miejsca dla dziecka w żłobku lub przedszkolu. Jednak z pewnością do najważniejszych przyczyn katastrofy demograficznej należą te, które dotyczą systemów wartości młodych ludzi, ich stylu życia, który nie sprzyja zawieraniu znajomości (smartfony), nierównego poziomu wykształcenia młodych mężczyzn i kobiet, malejącej liczby zawieranych małżeństw ("małżeńskość" często poprzedza rodność) czy wreszcie – chęci prowadzenia wygodnego życia, w którym wartość dóbr materialnych i komfortu jest większa niż wartość dziecka.
Jestem zdania, że do rodzenia dzieci może zachęcać dostępność bezpłatnej, na dobrym poziomie, bliskiej miejsca zamieszkania opieki podczas ciąży, warunki, w których odbywają się porody w najbliższym szpitalu. Dla rodziców bardzo ważne są atmosfera tam panująca, intymność narodzin dziecka, dostępność porodów z udziałem ojca dziecka, wyposażenie szpitala, kompetencje i życzliwość personelu medycznego. W warunkach zapaści demograficznej, perspektywy anihilacji systemów emerytalnych, kurczenia się narodu i państwa w odleglejszej perspektywie należałoby się spodziewać, że zrobimy wszystko, co możliwe, aby zachęcać młodych obywateli do rodzenia dzieci, również przez zapewnienie bezpiecznej, dostępnej, przyjaznej, bezpłatnej opieki medycznej podczas ciąży, porodu i połogu.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
