O sprawie informuje dziennik "The Washington Post”. Nieznane obiekty zaobserwowano nad amerykańską bazą wojskową Fort McNair w Waszyngtonie. Niepokój, jaki wzbudziły maszyny był na tyle duży, że rozważano przeniesienie obu polityków do innych lokalizacji. Ostatecznie nie podjęto takiej decyzji.
W Fort McNair mieści się Uniwersytet Obrony Narodowej i biura części najwyższych rangą oficerów Pentagonu. Położona jest w pobliżu Kapitolu i Białego Domu, jednak nie jest objęta taką samą strefą bezpieczeństwa jak inne bazy na terenie obszaru metropolitalnego. Obecnie coraz większa liczba urzędników administracji Trumpa przenosi się do baz w tym rejonie, powołując się na względy bezpieczeństwa.
Obecność dronów odnotowano w momencie, gdy Stany Zjednoczone ogłosiły globalny alarm dla zagranicznych misji dyplomatycznych i zamknęły kilka baz w kraju z powodu zagrożeń. W tym tygodniu Baza Połączona McGuire-Dix-Lakehurst w New Jersey i Baza Sił Powietrznych MacDill na Florydzie podniosły poziom ochrony swoich żołnierzy do poziomu "Charlie” – poziomu oznaczającego, że dowódca dysponuje informacjami wywiadowczymi wskazującymi na możliwość lub nieuchronność ataku. Jedyny wyższy poziom alarmu, "Delta”, jest stosowany, gdy atak już nastąpił lub jest spodziewany.
Walka w powietrzu
Agencja Bloomberg wyliczyła, że w ciągu 11 dni wojny z Iranem Stany Zjednoczone i ich sojusznicy z Zatoki Perskiej wystrzelili więcej rakiet z systemów Patriot, niż przekazali Ukrainie w ciągu czterech lat rosyjskiej inwazji.
Według ustaleń dziennikarzy, Kijów był zszokowany użyciem drogich pocisków przechwytujących PAC-3 przeciwko tanim irańskim dronom. Ukraińcy zazwyczaj używają Patriotów do zwalczania bardziej zaawansowanych rosyjskich pocisków balistycznych i manewrujących, takich jak Kindżał i Cyrkon.
Czytaj też:
Trump grozi Iranowi. "Z siłą i mocą, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczył"Czytaj też:
Atak Iranu na ważny kompleks energetyczny w Katarze
