Tak jak samochody terenowe najlepiej testuje się w trudnym terenie, tak auta elektryczne powinno się sprawdzać w surowym dla akumulatorów okresie zimowym.
Gdy w połowie stycznia odbierałem z parkingu prasowego Volvo EC40, to niepozornie wyglądające autko miało jeszcze na sobie grubą warstwę śniegu. Podczas kilkudniowego testu temperatura nocami spadała zaś nawet do –16 st. C. Warunki do rzetelnego sprawdzianu tego elektryka były zatem idealne.
Volvo EC40 to teoretycznie przedstawiciel SUV-ów typu coupé, choć jego wielkość lepiej oddaje określenie „kompaktowy crossover”. Ma intrygującą sylwetkę. W testowanym kolorze rozpuszczalnej kawy z mlekiem auto nie wyglądało jednak tak, by zmuszać serce do szybszej pracy. Przeciwnie: budziło apetyt na fikę, czyli tradycyjną szwedzką przerwę na mocną kawę z cynamonową bułeczką.
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
