Adelę Tuwimową zastrzelili hitlerowcy w sierpniu 1942 r., a jej ciało wyrzucili z okna na bruk. Podobny los spotkał blisko 300 pacjentów Zofiówki, zakładu dla chorych nerwowo i psychicznie Żydów w Otwocku. A znalazła się tam, bo od dawna była znerwicowana, neurotyczna, cierpiąca na melancholię, jak nazywano wtedy depresję, głównie z powodu nieszczęśliwego małżeństwa – jej znacznie starszy od niej mąż, niewiele zarabiający buchalter, izolował się od rodziny, nie podzielał jej zainteresowań. Ona bowiem – inteligentna, wrażliwa, dużo czytała – wprowadziła w świat literatury nie tylko Julka, lecz także Irenę, jego siostrę, znakomitą później tłumaczkę „Kubusia Puchatka” i „Mary Poppins”. Gdy po śmierci męża i nieudanej próbie samobójczej jej stan się pogorszył, dzieci oddały ją do Zofiówki, największego wtedy w Polsce zakładu psychiatrycznego.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
