"Stał jak wryty. Cały we krwi". Wstrząsające relacje z Ustki

"Stał jak wryty. Cały we krwi". Wstrząsające relacje z Ustki

Dodano: 
Ambulans, zdjęcie ilustracyjne
Ambulans, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Darek Delmanowicz
– Tego się nie da wyrzucić z głowy – mówi jeden z mieszkańców bloku w Ustce, gdzie w poniedziałek funkcjonariusz SOP zaatakował rodzinę, w wyniku czego śmierć poniosła jego 4-letnia córka.

Nie cichną echa po tragedii, która przed kilkoma dniami wstrząsnęła Polską. 44-letni funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa (SOP) zaatakował w poniedziałek nożem swoją rodzinę. Dramat rozegrał się w Ustce. W wyniku ataku śmierć poniosła 4-letnia córka mężczyzny. Do mieszkańców bloku, w którym doszło do zbrodni dotarł "Super Express". Ich relacje są wstrząsająca.

Tragedia w Ustce. Wstrząsające relacje sąsiadów: To nie był zwykły krzyk. To był ryk

– To nie był zwykły krzyk. To był ryk. Jeden wielki krzyk o pomoc. Potem pisk dzieci – powiedział gazecie sąsiad z naprzeciwka. – Tego się nie da wyrzucić z głowy – dodał.

Z ustaleń prokuratury wynika, że w poniedziałkowy wieczór nic nie zapowiadało, że dojdzie do awantury, a tym bardziej do tragedii. Rodzina, czyli funkcjonariusz SOP wraz z żoną i teściami grali w karty. Wiadomo, że mężczyzna wypił "śladowe ilości alkoholu". W pewnym momencie wyszedł do kuchni. Kiedy wrócił do pokoju, zaatakował rodzinę. – Nie było żadnego "stresora", "zapalnika", który by wywołał taką jego reakcję. Zaatakował nagle – mówił Patryk Wegner z Prokuratury Okręgowej w Słupsku.

W wyniku ataku zmarła 4-letnia córka 44-latka. Ciężko ranna została jego żona Malwina. Do szpitala trafili również jej rodzice. Syn pary, Olek, zdołał uciec z mieszkania i to on zaalarmował sąsiadów, wybiegając boso na klatkę schodową.

– Stał jak wryty. Cały we krwi. Dopiero wtedy zrozumieliśmy, że w środku dzieje się coś strasznego – opowiedział "SE" jeden z mieszkańców bloku w Ustce.

Tragedia w Ustce. Funkcjonariusz SOP zaatakował rodzinę

O awanturze w jednym z mieszkań w Ustce miejscowa policja została zaalarmowana około godziny 21:30 w poniedziałek. Kiedy funkcjonariusze przybyli na miejsce, zastali tam agresywnego 44-latka, który wcześniej ranił nożem pięcioro członków swojej rodziny i siebie. Mężczyzna został obezwładniony. Okazało się, że obrażenia rannej 4-letniej dziewczynki są bardzo poważne. Mimo długiej reanimacji życia dziecka nie udało się uratować.

Pozostali zaatakowani członkowie rodziny zostali przetransportowani do szpitala. Tam, w asyście policji, trafił również napastnik, który oficjalnie został zatrzymany. Okazało się, że to funkcjonariusz SOP. Mężczyzna usłyszał w środę zarzuty: zabójstwa i usiłowania czterech zabójstw. Prokuratura wystąpiła do sądu o zastosowanie wobec 44-latka środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu.

Czytaj też:
Dramat w Ustce. Funkcjonariusz SOP usłyszał zarzuty
Czytaj też:
"SOP jest w szoku". Na jaw wychodzą nowe fakty ws. tragedii w Ustce
Czytaj też:
Wstrząs w SOP. To dlatego komendant został zawieszony?


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Opracowała: Anna Skalska
Źródło: se.pl
Czytaj także