20 stycznia MSWiA przekazało w komunikacie, że „zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne wobec komendanta SOP gen. bryg. Radosława Jaworskiego”.
„W związku z tym został on zawieszony w pełnieniu czynności służbowych. Do pełnienia obowiązków komendanta SOP został wyznaczony dotychczasowy zastępca komendanta SOP płk Tomasz Jackowicz” – przekazało MSWiA.
Tego samego dnia Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta RP poinformował, że „prezydent Karol Nawrocki nie zgodził się na odwołanie gen. Radosława Jaworskiego z pełnionej funkcji”. Dodał, że „zawieszenie szefa SOP to decyzja MSWiA, która nie wymaga zgody prezydenta”.
Komendant SOP zawieszony. Ujawniono powody
„Rzeczpospolita” ujawnia, dlaczego Radosław Jaworowski został zawieszony. Jak informuje „była to cała lista przewin i błędów w zarządzaniu formacją”. – „Jawor” w końcu się doigrał. Czuł się pewnie, bo wiedział, że jest „dogadany”. Ale ten czas się skończył – powiedział gazecie jeden z funkcjonariuszy SOP.
Od 14 października 2025 roku Departament Kontroli MSWiA o prowadził kontrolę w sprawie „polityki kadrowej w Służbie Ochrony Państwa”. Zakończono ją 9 stycznia 2026 roku. „Kontrola prowadzona była w trybie niejawnym. Taki sam status mają dokumenty pokontrolne. Nie dowiemy się więc, co dokładnie wykryto. Dwa dni później zawieszono komendanta i wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne” – czytamy.
Biuro prasowe MSWiA poinformowało „Rzeczpospolitą”, że „była to wielowymiarowa kontrola dotycząca zarówno polityki kadrowej, jak i kwestii finansowych”. „Były tam sprawy budzące niepokój, co do zarządzania przez pana komendanta polityką kadrową i finansową. Dlatego minister spraw wewnętrznych i administracji podjął decyzję o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego” – dodał resort.
Ministra miało „rozsierdzić”, że Radosław Jaworski odszedł wtedy na zaległy urlop, ale „zamiast go wykorzystać, położył się do szpitala i przedłożył L-4”.
Wcześniej Onet jako jedną z przyczyn zawieszenia w obowiązkach szefa SOP, podał zatrudnienie byłego funkcjonariusza SOP złapanego w 2020 roku na jeździe pod wpływem alkoholu. – Z formalnego punktu widzenia wszystko było tutaj w porządku. Miał zatarte skazanie, był osobą niekaraną. Dostał poświadczenia bezpieczeństwa i dostęp do informacji niejawnych – powiedział „Rzeczpospolitej” jeden z funkcjonariuszy.
Poza tym, jak czytamy, „był krytykowany przez swoich podwładnych za uznaniową politykę kadrowo-finansową”. „Miał grono swoich najwierniejszych ludzi, których sowicie nagradzał. Czworo funkcjonariuszy, dla których stworzył specjalne stanowiska głównych koordynatorów zarabiało więcej niż szefowie Policji czy CBA” – dodano. Funkcjonariusze SOP przyznają nieoficjalnie, że „tak, jak »wiernych« nagradzał, niewygodnych »tłamsił«”. – Zamieniał ludziom stanowiska, zabierał dodatki, przenosił w tzw. dyspozycję, nadużywał badania wariografem, żeby ludzie się bali. Wiele spraw trafiło do sądu i wiele z nich „Jawor” przegrał. Ale do lata ubiegłego roku, MSWiA rozpatrywało odwołania zgodnie z decyzjami komendanta” – mówi anonimowo funkcjonariusz.
Kontrola wykryła, że SOP odstąpiła od naliczenia miliona złotych kary dla niemieckiej firmy za nieterminowe serwisowanie rządowych aut, co też – według gazety – mogło to być jednym z powodów zawieszenia.
Czytaj też:
Nowe fakty o funkcjonariuszu SOP, który zaatakował rodzinę. "Niewyobrażalne"Czytaj też:
Dramat w Ustce. MSWiA: Funkcjonariusz służył w SOP od 23 lat
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
