Sąd Najwyższy uchylił wyrok wobec Magdaleny P., która w 2024 r. została prawomocnie skazana na 10 lat i jeden miesiąc więzienia za zabójstwo swojego nowo narodzonego dziecka i posiadanie narkotyków. Powodem jest to, że w sprawie orzekała sędzia powołana na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) w obecnym kształcie – przekazał portal Gazeta.pl. 11 grudnia ub.r. SN przekazał sprawę Sądowi Okręgowemu w Zamościu do ponownego rozpoznania.
Ponieważ kara więzienia wobec Magdaleny P. została uchylona, SN zdecydował o zastosowaniu wobec kobiety tymczasowego aresztu. Uznał bowiem, że wciąż istnieje duże prawdopodobieństwo, że wobec P. ponownie zostanie orzeczona kara więzienia. Magdalena P. złożyła jednak zażalenie. Jak ustaliła Gazeta.pl, 22 stycznia br. SN uchylił wcześniejsze postanowienie o tymczasowym areszcie i zdecydował o zastosowaniu wobec kobiety policyjnego dozoru z obowiązkiem stawiennictwa raz w tygodniu w jednostce policji oraz zakazu opuszczania kraju. Magdalena P. jest więc na wolności.
Sprawa Magdaleny P.
Do tragedii doszło w październiku 2021 r. 27-letnia wówczas Magdalena P. trafiła do szpitala w Krasnymstawie (woj. lubelskie). Kobieta skarżyła się na bóle podbrzusza, krwawiła. Okazało się, że tego samego dnia urodziła dziecko. W jej domu w gminie Izbica znaleziono ciało noworodka ukryte w lnianej torbie. Dziecko urodziło się w 33. tygodniu ciąży. Sekcja zwłok wykazała, że przy odpowiedniej opiece w szpitalu noworodek miałby szansę na przeżycie.
Biegli ustalili, że Magdalena P. zażyła środki odurzające i wczesnoporonne. Została oskarżona o zabójstwo. Nie przyznała się do winy.
"Kolejny podły akt bezprawia"
"Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z kolejnym podłym aktem bezprawia tzw. neopraworządności stosowanej przez niektórych sędziów z nadzwyczajnej kasty, hołdujących chorym teoriom ministra Żurka, którzy z powodu politycznego zacietrzewienie są w stanie wypuszczać na wolność nawet zbrodniarzy nie dlatego, że nie ma dowodów zbrodni, ale dlatego, że oni nie uznają innego sędziego, mimo że został on legalnie powołany na urząd przez Prezydenta RP i w przewidzianej prawem procedurze, w ramach swojej niezawisłości, często mając wieloletnie doświadczenie sędziowskie, wydał wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej" – napisał na platformie X szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.
"Polityczna odpowiedzialność za to ordynarne sądowe bezprawie w całości obciąża ministra Żurka oraz jego szefa premiera Tuska. Bez serc, bez ducha, to szkielety sprawiedliwości" – stwierdził.
O co chodzi w sporze o sędziów?
"Neo-KRS" to termin publicystyczny, ukuty przez polityków obecnej koalicji rządzącej w czasach, gdy byli jeszcze w opozycji, i używany w sprzyjających im mediach. Stał się swoistym symbolem niezgody na zmiany w sądownictwie w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy.
Trwający od kilku lat spór dotyczy wprowadzonego przez PiS trybu wyboru sędziowskiej części KRS przez posłów. Do 2017 r. 15 członków Rady wybierało samo środowisko sędziowskie. Obecnie 15 członków KRS wybiera Sejm. W skład Rady wchodzą także: minister sprawiedliwości, pierwszy prezes Sądu Najwyższego, prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, jeden sędzia powołany przez prezydenta, czterech posłów oraz dwóch senatorów.
Czytaj też:
Lewandowski: Sędzia, który uchylił wyrok dla mordercy, dał "neosędziemu" rekomendację
