Rzeź wołyńska jako "lokalny epizod". Skandaliczny wywiad szef ukraińskiego IPN

Rzeź wołyńska jako "lokalny epizod". Skandaliczny wywiad szef ukraińskiego IPN

Dodano: 
Szef IPN Ukrainy Ołeksandr Ałfiorow
Szef IPN Ukrainy Ołeksandr Ałfiorow Źródło: Wikimedia Commons
Rzeź wołyńska to dla Ukrainy "lokalny epizod", a Polacy "demonizują Banderę". Takie tezy padają w nowym wywiadzie szefa ukraińskiego IPN.

Szef ukraińskiego IPN Ołeksandr Ałfiorow udzielił obszernego wywiadu portalowi Ukraińska Prawda. "Obecnie Instytut zatrudnia 71 osób. 13 z nich służy w wojsku. To nie tylko aparat naukowy, ale także prawnicy, specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa, kadry, księgowość. Otrzymaliśmy 22 dodatkowe stanowiska, na które środki zostaną przeznaczone dopiero w roku budżetowym 2027. Nalegałem na zwiększenie budżetu, w szczególności biorąc pod uwagę, jak paląca stała się kwestia stosunków ukraińsko-polskich. Dla zrozumienia: polski Instytut Pamięci Narodowej zatrudnia 2500 osób. Nasz budżet wzrósł, Instytut nigdy czegoś takiego nie miał. Ponad 20 milionów z naszego budżetu zostanie przeznaczone na działania związane z Polską, w szczególności na procesy ekshumacyjne" – ogłosił historyk.

"Pański kolega – były prezes Instytutu Pamięci Narodowej Karol Nawrocki – został prezydentem Polski w zeszłym roku. Prezydent Ukrainy Zełenski natychmiast się z nim spotkał, a Pan również wziął udział w tej wizycie. Nawrocki stawia tragedię wołyńską w centrum stosunków ukraińsko-polskich. Czy jest szansa, by temat powrócił z dyskusji politycznych do naukowych?" – padło pytanie. "Niestety, jest to mało prawdopodobne. Tragedia wołyńska jest jednym z mitów państwowych Polski. Nie mitem, nie legendą, ale jednym z kluczowych elementów wielkiej narracji polskiej. Postrzegają ją nie w liczbach, ale w emocjach" – twierdzi szef ukraińskiego IPN.

Ałfiorow mówi, że "Polacy mają swój własny ból. Dla większości Ukraińców to tylko lokalny epizod historii, bo to było tylko na Wołyniu. A Polacy, którzy później wyjechali, osiedlili się w całej Polsce".

Szef IPN Ukrainy podważa liczbę polskich ofiar rzezi?

"Możemy z nimi dyskutować o liczbach, ale nie zostaną one zaakceptowane. Jest badacz Ihor Gałagida, który wraz z kolegami oblicza rzeczywiste liczby. Okazuje się, że w latach 1939–1947 w tym konflikcie zginęło ponad 28 tysięcy Ukraińców. To badanie opiera się na danych z rzeczywistych źródeł, a nie na ustnych zeznaniach. Strona polska ustaliła tę liczbę na podstawie ustnych zeznań" – przekonuje prezes Instytutu Pamięci Narodowej.

W rozmowie z Ukraińską Prawdą Ołeksandr Ałfiorow zarzucił Polakom "demonizowanie Stepana Bandery". "Ukraińsko-polskie dyskusje o Wołyniu powinny być skierowane w przyszłość, a nie w przeszłość. (...) Pierwsze, co musimy zrozumieć – przez tę historię trzeba przejść dla wspólnej przyszłości (...). Nie jest sztuką walczyć z martwymi. W tamtych czasach zabijano cywilów z różnych powodów. (Polacy – PAP) Szukają rozkazów dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii, UPA, Romana) Szuchewycza. Nie było ich. Demonizują (przywódcę ukraińskich nacjonalistów Stepana) Banderę. Można demonizować, ale trzeba zostawić narodowe historie państwom, w których one się tworzą" – twierdzi.

Ponadto szef ukraińskiego IPN wyraził wątpliwość, czy strona polska będzie w stanie zbadać 26 lokalizacji, w których chce prowadzić prace poszukiwawcze i ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej na Ukrainie. "Ale jestem przekonany, że po zgodzie na ekshumacje z czasem temat zacznie wygasać. Zachowaliśmy się przyzwoicie, udzielając zgody" – podkreślił.

Czytaj też:
Polacy z NKWD przeciw UPA
Czytaj też:
Ukraina daje zielone światło. Nowy etap poszukiwań polskich ofiar na Wołyniu

Źródło: pravda.com.ua
Czytaj także