"Dwa strzały z automatu". Nowe informacje ws. śmierci wartownika w Dęblinie

"Dwa strzały z automatu". Nowe informacje ws. śmierci wartownika w Dęblinie

Dodano: 
Żandarmeria Wojskowa, zdjęcie ilustracyjne
Żandarmeria Wojskowa, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Darek Delmanowicz
Na terenie garnizonu w Dęblinie doszło do zdarzenia, w wyniku którego zginął wartownik. Są nowe informacje.

Ciało wartownika, który pełnił dyżur przy bramie dęblińskiego garnizonu, znaleziono w piątek, 6 lutego. Jak podaje "Dziennik Wschodni", to pracownik prywatnej firmy ochroniarskiej, która strzeże terenu bazy. Był późny wieczór, kiedy na terenie jednostki rozległ się huk i seria wystrzałów.

Mężczyzna, który pełnił samodzielną wartę na bramie, oddał strzały z broni maszynowej. "Dwa pociski trafiły w szyję wartownika, pozostałe — w elementy pomieszczenia" — podaje "Dziennik Wschodni". Na miejsce wezwano służby, w tym Żandarmerię Wojskową, która ze względu na wojskowy charakter obiektu rozpoczęła czynności wyjaśniające.

W środę odbyła się sekcja zwłok mężczyzny.

Przeprowadzono sekcję zwłok wartownika

Co ustalono? – Jego śmierć nastąpiła w wyniku oddania dwóch strzałów z broni automatycznej, która była ustawiona na ogień ciągły. Postępowanie prowadzimy z art. 151 kodeksu karnego, który mówi o doprowadzeniu do samobójstwa. Wykluczamy udział osób trzecich – mówi Marek Zych, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Śledczy nie mają wątpliwości co do przebiegu zdarzenia, ponieważ wszystko zarejestrowały kamery monitoringu zanistalowane na terenie garnizonu. Nie wiadomo, dlaczego wartownik targnął się na swoje życie. W ochronie pracował od 10 lat. Sprawdzane jest m.in. czy miał aktualne badania psychologiczne, które są niezbędny przy wydanym pozwoleniu na broń.

Program zapobiegania zachowaniom samobójczym

Źródło: "Dziennik Wschodni"/fakt.pl
Czytaj także