Jak przekazała prokuratura, decyzję o wszczęciu śledztwa podjęto po analizie dostępnych materiałów, w tym dokumentów ujawnionych w Stanach Zjednoczonych w ramach postępowań dotyczących działalności Epsteina. Według polskich śledczych, istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, dlatego rozpoczęto formalne czynności procesowe.
Postępowanie prowadzone jest pod kątem przestępstw związanych z handlem ludźmi oraz wykorzystywaniem osób do celów seksualnych. Prokuratorzy mają sprawdzić m.in., czy w procederze mogły uczestniczyć osoby powiązane z Polską, czy do rekrutowania ofiar dochodziło na terytorium kraju oraz czy wśród pokrzywdzonych mogą być polscy obywatele.
Jest polskie śledztwo ws. handlu ludźmi
PK apeluje do potencjalnych świadków i osób, które mogły paść ofiarą przestępstw, o kontakt ze śledczymi. Na obecnym etapie nie poinformowano o postawieniu komukolwiek zarzutów ani o konkretnych osobach, których mogłoby dotyczyć postępowanie.
W komunikacie prokuratury podkreślono, że handel ludźmi jest przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności do lat 20.
"Jedną z pierwszych decyzji procesowych będzie skierowanie do dwóch państw europejskich wniosków o przekazanie informacji i dowodów w ramach Europejskiego Nakazu Dochodzeniowego (END)" – napisano.
Ujawniono 3 mln stron dokumentów ws. Epsteina. Co jest w nich o Trumpie?
Jeffrey Epstein popełnił samobójstwo w celi więziennej w 2019 r., oczekując na proces w sprawie zarzutów o handel nieletnimi w celach seksualnych. Sprawa stała się polityczna, gdy pojawiły się dowody na możliwe bliskie związki Epsteina z Donaldem Trumpem, czemu ten publicznie zaprzecza.
Prezydent USA przez wiele miesięcy sprzeciwiał się ujawnieniu akt, dopóki zarówno Demokraci, jak i Republikanie w Kongresie nie zmusili go do działania, uchwalając ustawę. Trump podpisał ją w listopadzie 2025 r. Jego nazwisko pojawia się w ok. 3 tys. dokumentów ujawnionych w styczniu przez Departament Sprawiedliwości (DOJ).
Biały Dom stoi na stanowisku, że podejrzenia wobec Trumpa są "bezpodstawne i fałszywe, a gdyby miały choć cień wiarygodności, z pewnością zostałyby już wykorzystane przeciwko prezydentowi".
"Niektóre dokumenty zawierają nieprawdziwe i sensacyjne twierdzenia wobec prezydenta Trumpa, które zostały przekazane FBI tuż przed wyborami w 2020 roku" – poinformował Departament Sprawiedliwości w komunikacie towarzyszącym publikacji akt.
Czytaj też:
Polskie wątki w aferze Epsteina. Komunikaty ministerstwa i prokuratury
