Afera z kancelarią Giertycha. Biejat: Absolutny skandal

Afera z kancelarią Giertycha. Biejat: Absolutny skandal

Dodano: 
Magdalena Biejat
Magdalena Biejat Źródło: PAP / Leszek Szymański
Magdalena Biejat została zapytana o najnowsze doniesienia dot. uwikłania kancelarii Romana Giertycha w sprawę frankowiczów. Polityk mówi wprost o skandalu.

Roman Giertych wraz ze swoją kancelarią mieli dostać łącznie 8,7 mln zł od Getin Noble Banku, którego właścicielem jest Leszek Czarnecki za usługi związane ze sprawami przeciwko frankowiczom. Sprawy miał sabotować pomocnik posła KO w celu opóźnienia procesu – informuje "Wirtualna Polska".

O ustalenia była pytana w programie Kanału Zero Magdalena Biejat, koalicjantka Koalicja Obywatelskiej i Romana Giertycha. Polityk nie kryje, że nie pała sympatią do kontrowersyjnego posła.

– Uważam że to [tzn. doniesienia o kancelarii Giertycha] jest absolutny skandal. Od początku, gdy pojawiły się informacje, że pan Giertych będzie startował z list KO do Sejmu krytykowałam tę decyzję, to nie jest mój kolega – przekonywała.

Biejat dodała, że gdy startował do Senatu, Roman Giertych torpedował moją kampanię. Nie jest to moja decyzja, kogo KO wystawia na listę. Proszę zapytać premiera Tuska.

Ziobro: Tusk używa go do destabilizacji państwa

Medialne ustalenia skomentował również były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

"Giertych zbił fortunę na przestępczym wyprowadzeniu z Polnordu dziesiątek milionów złotych. Potem zarabiał miliony na krzywdzie frankowiczów, których sprawy jego człowiek celowo przeciągał. Dziś żyje z przemysłu nienawiści. Tusk używa go do destabilizacji państwa i brutalnych ataków na opozycję oraz prezydenta. Skoro ukręcono sprawę Polnordu, to nie będzie też żadnego rozliczenia za oszukiwanie frankowiczów. Oni są sobie nawzajem potrzebni" – ocenił. Dodał: "Ale obaj za to odpowiedzą".

Dramat frankowiczów

Getin Noble Bank, należący do Leszka Czarneckiego, na szeroką skalę miał udzielać kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich, mimo wcześniejszych zaleceń ograniczających tego typu działania.

Kluczowy moment przypadł na styczeń 2015 roku, gdy kurs szwajcarskiej waluty gwałtownie wzrósł. Raty kredytów poszybowały, a kredytobiorcy zaczęli mieć trudności z regulowaniem zobowiązań. Efektem była fala pozwów przeciwko bankom.

Z czasem liczba spraw sądowych przeciwko Getin Noble Bankowi sięgała tysięcy przypadków, a łączna wartość roszczeń osiągnęła poziom miliardów złotych. Kredytobiorcy wskazywali, że w umowach były niedozwolone klauzule.

Istotny w sprawie był Sebastian J., (pseudonim "Foka") – wieloletni współpracownik Giertycha, który pełnił funkcję prezesa spółki Giertych-Kancelarie. Sam posiadał kredyt frankowy w Getin Banku.

W połowie 2016 roku przystąpił do pozwu zbiorowego frankowiczów jako interwenient uboczny, czyli uczestnik postępowania mający wpływ na jego przebieg. Jego działania prowadziły do wydłużania sprawy. Składał wnioski obarczone brakami formalnymi, wnosił liczne zażalenia wymagające rozpatrzenia przez sądy wyższej instancji, a także składał wnioski o wyłączenie sędziów, często tuż przed istotnymi terminami. Każda z tych czynności skutkowała wstrzymaniem biegu postępowania. Akta wielokrotnie trafiały do sądu apelacyjnego, co blokowało możliwość prowadzenia sprawy w niższej instancji.

Czytaj też:
Szokujące doniesienia ws. Giertycha. "Nikt z rządu tego nie skomentuje"
Czytaj też:
Tusk bagatelizuje doniesienia o Giertychu. "To mnie nie interesuje"

Źródło: Kanał Zero
Czytaj także