Ziobro mocno o Giertychu: Tusk używa go do destabilizacji państwa

Ziobro mocno o Giertychu: Tusk używa go do destabilizacji państwa

Dodano: 
Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, poseł PiS
Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, poseł PiS Źródło: PAP / Marcin Obara
Zbigniew Ziobro skomentował nowe doniesienia ws. posła KO, mecenasa Romana Giertycha. Padły mocne słowa.

Roman Giertych wraz ze swoją kancelarią mieli dostać łącznie 8,7 mln zł od Getin Noble Banku, którego właścicielem jest Leszek Czarnecki za usługi związane ze sprawami przeciwko frankowiczom. Sprawy miał sabotować pomocnik posła KO w celu opóźnienia procesu – informuje "Wirtualna Polska". "Tego artykułu o Romanie Giertychu nie skomentują dziś żadni politycy z rządu Donalda Tuska ani wspierających go partii. Nie omówią go też prorządowe media" – napisał Szymon Jadczak, współautor artykułu (drugim współautorem jest Karolina Wysota).

Medialne ustalenia skomentował mocno były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. "Giertych zbił fortunę na przestępczym wyprowadzeniu z Polnordu dziesiątek milionów złotych. Potem zarabiał miliony na krzywdzie frankowiczów, których sprawy jego człowiek celowo przeciągał. Dziś żyje z przemysłu nienawiści. Tusk używa go do destabilizacji państwa i brutalnych ataków na opozycję oraz prezydenta. Skoro ukręcono sprawę Polnordu, to nie będzie też żadnego rozliczenia za oszukiwanie frankowiczów. Oni są sobie nawzajem potrzebni" – ocenił. Dodał: "Ale obaj za to odpowiedzą".

Dramat frankowiczów

Getin Noble Bank, należący do Leszka Czarneckiego, na szeroką skalę miał udzielać kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich, mimo wcześniejszych zaleceń ograniczających tego typu działania.

Kluczowy moment przypadł na styczeń 2015 roku, gdy kurs szwajcarskiej waluty gwałtownie wzrósł. Raty kredytów poszybowały, a kredytobiorcy zaczęli mieć trudności z regulowaniem zobowiązań. Efektem była fala pozwów przeciwko bankom.

Z czasem liczba spraw sądowych przeciwko Getin Noble Bankowi sięgała tysięcy przypadków, a łączna wartość roszczeń osiągnęła poziom miliardów złotych. Kredytobiorcy wskazywali, że w umowach były niedozwolone klauzule.

Giertych wkracza na scenę

Jak ustalił portal, w maju 2014 roku bank zawarł umowę z kancelarią Romana Giertycha. Zakres współpracy był niezwykle szeroki – kancelaria miała reprezentować bank przed sądami i instytucjami oraz podejmować wszelkie działania służące ochronie jego interesów. Oprócz stałego wynagrodzenia, które przez lata przynosiło milionowe przychody, istotnym elementem był system premiowy.

Przewidywał on dodatkowe wynagrodzenie sięgające milionów złotych pod warunkiem utrzymania wypłat dla frankowiczów na niskim poziomie. Innymi słowy – im mniej środków trafiało do klientów, tym wyższe mogło być wynagrodzenie kancelarii. Łączna wartość premii mogła wynieść kilka milionów złotych.

Rozmawiałem z Giertychem w sprawie reprezentowania nas w sporze zbiorowym. Gwarantuje nam, że przez pięć lat nie będzie w tej sprawie rozstrzygnięcia (śmiech). Absolutnie może taką umowę podpisać (śmiech)" - mówił Czarnecki do członków zarządu GNB, w rozmowie nagranej w restauracji Amber Room wiosną 2014 r.

Wydłużanie spraw, sabotowanie postępowań

Istotny w sprawie był Sebastian J., (pseudonim "Foka") – wieloletni współpracownik Giertycha, który pełnił funkcję prezesa spółki Giertych-Kancelarie. Sam posiadał kredyt frankowy w Getin Banku.

W połowie 2016 roku przystąpił do pozwu zbiorowego frankowiczów jako interwenient uboczny, czyli uczestnik postępowania mający wpływ na jego przebieg. Jego działania prowadziły do wydłużania sprawy. Składał wnioski obarczone brakami formalnymi, wnosił liczne zażalenia wymagające rozpatrzenia przez sądy wyższej instancji, a także składał wnioski o wyłączenie sędziów, często tuż przed istotnymi terminami. Każda z tych czynności skutkowała wstrzymaniem biegu postępowania. Akta wielokrotnie trafiały do sądu apelacyjnego, co blokowało możliwość prowadzenia sprawy w niższej instancji.

W efekcie proces przez długi czas faktycznie nie mógł się rozpocząć. Choć dotyczył kilkuset frankowiczów i potencjalnych roszczeń liczonych w dziesiątkach milionów złotych. Sprawa ruszyła z miejsca dopiero po ponad czterech latach. Niektórzy z pokrzywdzonych zniechęceni przewlekłością rezygnowali z udziału. W kwietniu minie 12 lat od wniesienia pozwu, a sprawa pozostaje nierozstrzygnięta.

Czarnecki domaga się 1,5 mld zł

Leszek Czarnecki, przebywający obecnie poza granicami Polski, nie odniósł się do sprawy. Biznesmen obecnie domaga się od państwa odszkodowania w wysokości 1,5 mld zł w związku z przejęciem Getin Noble Banku.

Jeszcze w 2025 roku sam Giertych mówił, że "tysiące ludzi czekają na odzyskanie swoich pieniędzy w ramach procesów frankowych".

Krytykował przy tym syndyka Getin Noble Banku za przeznaczanie milionów złotych na obsługę prawną zamiast zawierania ugód z kredytobiorcami oraz sugerował konieczność interwencji państwa.

Źródło: X / Wirtualna Polska
Czytaj także