Jak deklarują przedstawiciele Ministerstwa Edukacji, edukacja zdrowotna od września br. może być przedmiotem obowiązkowym w polskich szkołach. Decyzja w tej sprawie ma zapaść do końca marca.
Podpisy zebrane bez większych akcji promocyjnych
Przeciwko tym planom zaprotestowała Fundacja Grupa Proelio, która przygotowała apel "NIE dla obowiązkowej 'edukacji zdrowotnej'". Dziś prezes Fundacji dr Magdalena Korzekwa-Kaliszuk przekazała go do Ministerstwa wraz z 15,5 tys. podpisów.
– Podpisy zebraliśmy bez większych akcji promocyjnych. Zajęło nam to jedynie półtora tygodnia. To wyraźny sygnał, że wielu rodziców sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej jako przedmiotu obowiązkowego w szkołach. Przypomnę, że naszą wcześniejszą petycję dotyczącą tego tematu "Nie dla deprawacji seksualnej w szkołach" podpisało już 97 tys. osób – mówi dr Korzekwa-Kaliszuk.
– Ze smutkiem obserwuję, że w przestrzeni publicznej brakuje uczciwej dyskusji wokół "edukacji zdrowotnej". Zwolennicy wprowadzenia przedmiotu jako obowiązkowego propagandowo opowiadają, jak to jest on potrzebny do zatroszczenia się o zdrowie fizyczne oraz psychiczne dzieci i młodzieży, całkowicie przemilczając powody, dla których protestujemy – mówi Zbigniew Kaliszuk, autor apelu. – Protestujemy, ponieważ zajęcia z edukacji zdrowotnej nie przekazują jedynie wiedzy medycznej, ale podejmują tematykę dotyczącą najbardziej fundamentalnych wartości. Podstawa programowa obejmuje kwestie związane m.in. z seksualnością, relacjami i rodziną. Podejmowane są one w duchu sprzecznym z wartościami, w których wielu rodziców chce wychowywać dzieci. Z tego powodu dzieci nie mogą być zmuszane do uczestnictwa w nich bez zgody rodziców. Stanowiłoby to radykalne naruszenie art. 48 Konstytucji gwarantującego rodzicom prawo do wychowywania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami – wyjaśnia. – Apelujemy do Minister Edukacji o poszanowanie gwarantowanych przez Konstytucję praw rodziców i pozostawienie edukacji zdrowotnej jako przedmiotu nieobowiązkowego – dodaje Zbigniew Kaliszuk.
Autorzy apelu: Edukacja zdrowotna zagrożeniem
W treści apelu fundacja szeroko objaśnia dlaczego przedmiot narusza prawa rodziców i jest zagrożeniem dla dzieci i młodzieży:
Podstawy programowe "edukacji zdrowotnej" zawierają zapisy, które rodzą poważne obawy, że dzieciom przekazywane będą treści, które wielu rodziców uznaje za szkodliwe i sprzeczne z wartościami, w których chcą wychowywać dzieci.
Dotychczas, w ramach "wychowania do życia w rodzinie", ramą nauczania tematyki seksualności była rodzina, a kryterium oceny aktywności seksualnej – miłość i trwały związek poświadczony przysięgą małżeńską. Tymczasem, w podstawie programowej edukacji zdrowotnej pojęcia: "rodzina", "małżeństwo", "macierzyństwo", "ojcostwo" praktycznie nie występują, a jak już się pojawiają, to niekoniecznie w pozytywnym kontekście. Ramą nauczania w "edukacji zdrowotnej" jest "zdrowie seksualne", a w zasadzie ukrywająca się za tym hasłem przyjemność seksualna. Kryterium oceny aktywności seksualnej jest jedynie "świadoma zgoda". W podstawie programowej dla szkół ponadpodstawowych wprost zrezygnowano z uczenia odpowiedzialności i mówienia o szkodliwości przedwczesnej inicjacji seksualnej, takie treści przewidziane są jedynie w podstawie dla szkól podstawowych (zostały dodane po protestach rodziców).
Odrywanie seksualności od kontekstu małżeństwa, rodziny i trwałej miłości stoi w sprzeczności z systemem wartości, w którym wielu rodziców chce wychować dzieci. Przekazywanie młodzieży, że współżycie seksualne jest akceptowalne, byle było świadome i dobrowolne, a taki wydźwięk ma rezygnacja z mówienia o szkodliwości przedwczesnej inicjacji seksualnej i akcentowanie ‘świadomej zgody’ jako jedynego wymagania dotyczącego aktywności seksualnej, jest jednocześnie antywychowawcze. Jakakolwiek aktywność seksualna w nastoletnim wieku jest szkodliwa. Prowadzić może nie tylko do niechcianych ciąż, ale też do bardzo szkodliwych konsekwencji duchowych, moralnych, psychicznych i społecznych oraz utrudniać będzie budowanie szczęśliwych rodzin i wiernych małżeństw w przyszłości.
Obawy wzbudza także omawianie podczas zajęć zagadnień dotyczących orientacji seksualnej, tożsamości płciowej, aborcji, in vitro, czy antykoncepcji. Tematy te są przedmiotem bardzo burzliwej debaty publicznej i dzielą społeczeństwo. Szkoła nie może narzucać dzieciom światopoglądu wbrew rodzicom – czytamy.
"Nie mogliśmy liczyć na dialog z MEN"
Zbigniew Kaliszuk dodaje, że dyskutowane przez Ministerstwo wyłączenie obligatoryjności komponentu dotyczącego seksualności nie rozwiązałoby problemu. – Część budzących obawy treści zostało sformułowanych w podstawie programowej w innych obszarach niż "zdrowie seksualne" – w szczególności dział "zdrowie społeczne" porusza wiele zagadnień dotyczących rodziny i rozwijania relacji. Ponadto, uczniowie, którzy zostaliby wypisani przez rodziców z części o zdrowiu seksualnym, byliby narażeni na marnowanie czasu ("okienka" między zajęciami) oraz stygmatyzację koleżeńską. Jedynym kompromisem, który można byłoby rozważyć, byłoby wykluczenie z podstawy programowej wszystkich zagadnień dotyczących sfery wartości i skupienie się w ramach przedmiotu wyłącznie na kwestiach faktycznie dotyczących zdrowia: zdrowia fizycznego, higieny, odżywiania i aktywności fizycznej. Podstawa programowa musiałaby zaś zostać uzgodniona z rodzicami reprezentującymi różną wrażliwość, wartości i poglądy – mówi autor apelu.
– Niestety, z przykrością muszę odnotować, że do tej pory nie mogliśmy liczyć na dialog z Ministerstwem. Minister Barbara Nowacka formułowała wiele nieprawdziwych i obraźliwych zarzutów wobec rodziców protestujących przeciwko wprowadzaniu edukacji zdrowotnej do szkół, jednocześnie przemilczając rzeczywiste powody protestów i nie próbując w jakikolwiek sposób odnieść się do przedstawianej przez nas argumentacji. Niedawno Minister publicznie zadeklarowała jednak gotowość dialogu. Mam nadzieję, że słowa te nie były jedynie formą PR-u i Minister faktycznie jest otwarta na rozmowę jak mają wyglądać zajęcia z edukacji zdrowotnej oraz jak w edukacji należy podchodzić do tematów dotykających najbardziej fundamentalnych wartości. Pierwszym warunkiem dialogu jest poszanowanie praw rodziców, które gwarantuje Konstytucja – podsumowuje Magdalena Korzekwa-Kaliszuk
Czytaj też:
Obowiązkowa edukacja zdrowotna. Ostatnia chwila na sprzeciwCzytaj też:
"Nie miałam wyjścia". Nowacka wprost o głośnej decyzji
