Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zwróciła się do mnie z prośbą o opinię w sprawie rzetelności użycia kluczowych dla wyemitowanego 6 marca 2023 r. reportażu „Franciszkańska 3” dokumentów, czyli akt Służby Bezpieczeństwa. Nie było to dla mnie nic nowego: od ponad ćwierćwiecza na co dzień zajmuję się pracą z tymi materiałami tak w działalności naukowej (choćby analizy akt Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego czy Józefa Oleksego), jak w ramach ekspertyz sporządzanych na potrzeby różnych organów państwa i sądów. Jedyną nowością w tej sprawie był fakt, że tylko kilka razy pracowałem z dokumentacją pionu IV SB zajmującego się zwalczaniem Kościoła w PRL.
Nie będę komentował stanowiska KRRiT, które zarzucało autorom reportażu „występowanie w audycji treści sprzecznych z prawem i dobrem społecznym, godzących w uczucia religijne, w tym konkretnym wypadku katolików i dezinformujących opinię publiczną, co stanowi naruszenie art. 18 ust. 1 i 2 ustawy o radiofonii i telewizji”. Zawsze stałem na stanowisku, że tylko prawda ma jakiekolwiek znaczenie, miałem obowiązek przeanalizować wyłącznie to, co kilka zdań wcześniej napisano w stanowisku KRRiT, czyli ustalić, czy omawiany reportaż został sporządzony w sposób rzetelny. Analizując dokumenty SB i sporządzając kilkudziesięciostronnicową opinię, kierowałem się zatem wyłącznie próbą ustalenia, czy reportaż Marcina Gutowskiego rzetelnie odzwierciedla fakty, a formułowane przez niego zarzuty znajdują potwierdzenie w wykorzystywanych aktach operacyjnych bezpieki. Omawiając wyniki tej analizy, będę posługiwał się sygnaturami akt archiwalnych oraz informacją o godzinie i minucie podanych w czasie emisji programu informacji tak, żeby to, co tu zostało napisane, mogło zostać łatwo zweryfikowane.
Generalnie reportaż „Franciszkańska 3” wspomina trzy przypadki księży, którzy mieli być pedofilami, a których bp Karol Wojtyła miał „kryć”, przerzucając ich z parafii na parafię. Chodzi o ks. Bolesława Sadusia, ks. Józefa Loranca oraz ks. Eugeniusza Surgenta. Pierwszy miał homoseksualne skłonności, nad którymi starał się panować. Mając wiedzę na ten temat, na jego prośbę Wojtyła wysłał Sadusia do Austrii, która mierzyła się w latach 70. ubiegłego wieku z kryzysem powołań. W zachowanych dokumentach nie ma nic na temat pedofilii. Autorzy reportażu udali się nawet do Austrii, gdzie przedstawiciel parafii ks. Sadusia ciepło opowiedział o zasługach księdza i samego Jana Pawła II (20.43–21.14). Co tym materiale potwierdza „krycie pedofila” przez abp. Wojtyłę? Nic, absolutnie nic.
Nieco inna jest sprawa ks. Józefa Loranca (21.47–21.55). Tu analiza akt SB potwierdziła, że nie było mowy o tolerowaniu przestępczych skłonności. Moja analiza pokrywała się z wcześniejszymi ustaleniami w tej sprawie opublikowanymi w „Rzeczpospolitej” przez Tomasza Krzyżaka i Piotra Litkę („Wojtyła do księdza pedofila: »Każde przestępstwo winno być ukarane«”, 2 grudnia 2022 r.). Także tutaj zarzuty ukrywania faktu krzywdzenia dzieci przez bp. Wojtyłę są chybione. Jedynym przypadkiem naprawdę poważnym i wartym uwagi jest ten dotyczący ks. Eugeniusza Surgenta.
Awanturnik
O ile wcześniej materiał „Franciszkańska 3” zawierał tylko domysły i insynuacje, o tyle tutaj reportaż „Franciszkańska 3” sprawę stawia wyjątkowo jasno: to pedofil „kryty” przez Karola Wojtyłę, który wiedział, że Surgent krzywdzi dzieci, i przenosił „seksualnego drapieżcę” z parafii na parafię. Analiza akt SB, które były podstawą reportażu Marcina Gutowskiego, potwierdza, że często zmieniał on miejsce wykonywania czynności duszpasterskich. Ale ich powodem były wywoływane przez niego – chodziło o ambicje i wpływy – kłótnie i konflikty. Jak wynika z dokumentów SB, powody krótkich pobytów w kolejnych parafiach ks. Surgenta były oczywiste: „W każdej z nich był stosunkowo krótko, a to dlatego, że zawsze popadał w kolizję z proboszczami. Uważany jest za księdza skłonnego do stwarzania poróżnień i waśni między proboszczem a parafianami. Lubi urabiać ludzi po swojej stronie (AIPN Kr 009/8081 akta archiwalne Tajnego Współpracownika ps. Georg, czyli Eugeniusza Surgenta, t. 1, k. 21).
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
