Polacy mówią: "jakoś to będzie". Islandczycy preferują zwrot "wszystko się ułoży".
Różnicę dobrze ilustruje nowy film Hlynura Pálmasona, ponoć najbardziej optymistyczny w dorobku reżysera. Jest tu kilka scen zabawnych, np. monolog szwedzkiego hedonisty o pozytywnym wpływie wina na organizm. Cała reszta to jednak psychodrama, wyzuta z nadziei na lepszą przyszłość.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
