Chodzi o 48-letniego warszawskiego mecenasa Macieja Z., zatrzymanego pod zarzutem wysyłania fałszywych zawiadomień o planowanych zamachach oraz podszywania się pod inne osoby.
Według ustaleń śledczych, mężczyzna miał kierować do instytucji publicznych informacje o rzekomych przygotowaniach do ataków na prezydenta RP i ministra spraw zagranicznych.
Policja poinformowała, że podczas przeszukań zabezpieczono m.in. broń, amunicję, nośniki danych, telefony komórkowe, dokumenty należące do innych osób oraz 10 pocisków artyleryjskich znalezionych w samochodzie podejrzanego.
Śledczy przedstawili mu siedem zarzutów, obejmujących m.in. składanie fałszywych zawiadomień, kradzież tożsamości oraz nielegalne posiadanie broni i amunicji.
Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego na okres trzech miesięcy. Za zarzucane czyny grozi mu do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Sprawa fałszywych alarmów. Znany warszawski adwokat zawieszony
Według informacji MSWiA, zatrzymanie mężczyzny jest jednym z elementów szerszego śledztwa dotyczącego serii fałszywych alarmów kierowanych w ostatnich tygodniach do instytucji publicznych, mediów i osób pełniących funkcje publiczne, w tym wobec rodziny prezydenta. W sprawie zatrzymano dotąd pięć osób, trzy zostały tymczasowo aresztowane.
Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati mówił w poniedziałek (1 czerwca) w radiu TOK FM, że zawieszenie mecenasa wynika bezpośrednio z przepisów prawa o adwokaturze. Zaznaczył, że w przypadku zastosowania wobec adwokata tymczasowego aresztowania samorząd zawodowy nie ma możliwości pozostawienia go w czynnościach zawodowych.
Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska przekazała wcześniej, że wniosek dotyczący zawieszenia adwokata zostanie rozpoznany w najbliższym czasie.
Siemoniak: Na pierwszy rzut oka wygląda na kogoś, kto działa sam
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak mówił w poniedziałek (1 czerwca) w TVN24, że ta "historia jest bardzo ciekawa" i "zdumiewająca". – On ma jako adwokat przecież pełną świadomość, co jest przestępstwem, co nie jest przestępstwem, i ma też pełną świadomość, jaką karę może tutaj ponieść – zaznaczył.
– To pokazuje, że właśnie takie osoby to niekoniecznie są ci, których uważamy za przestępców, grupy zorganizowane, tylko zdarzają się, i internet takich samotnych wilków też hoduje – stwierdził minister.
Jak dodał, "na pierwszy rzut oka to wygląda na kogoś, kto działa sam, kto ma jakąś potrzebę zaistnienia i kto przekracza granice przestępstwa w swoich działaniach".
Czytaj też:
Kierwiński nie wytrzymał po słowach posłanki PiS o zatrzymaniu "chłopców"
