Trzaskowski tłumaczy się po aferze w szpitalu. "Historia Nikodema Dyzmy"

Trzaskowski tłumaczy się po aferze w szpitalu. "Historia Nikodema Dyzmy"

Dodano: 
Prezydent m.st. Warszawy Rafał Trzaskowski
Prezydent m.st. Warszawy Rafał Trzaskowski Źródło: PAP / Marcin Obara
Rafał Trzaskowski zabrał głos w sprawie afery w Szpitalu Południowym w Warszawie. Ocenił, że sprawa Dawida Kasprzyka przypomina mu trochę historię Nikodema Dyzmy.

Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy i wiceprzewodniczący Koalicji Obywatelskiej, w piątek zorganizował konferencję prasową na temat afery w Szpitalu Południowym.

Skandal w Szpitalu Południowym. Trzaskowski się tłumaczy

– Wydarzyła się rzecz, która nie miała prawa się wydarzyć i co najważniejsze nie ma prawa się powtórzyć, dlatego że to jest kwestia, która dotyczy zarządzania miejskimi szpitalami, kontroli wynagrodzeń, organizacji pracy SOR-u, nadzoru nad dyżurami i przede wszystkim równego traktowania pacjentów – mówił.

Zaznaczył, że "dlatego konsekwentnie i do dna wyjaśniamy tę sprawę".

– Prowadzimy audyt, oczywiście wyciągamy konsekwencje personalne, kierujemy sprawę do prokuratury i wzmacniamy system kontroli. Chcę też dzisiaj powiedzieć, że w Szpitalu Południowym zostanie powołana nowa Rada Nadzorcza, a rady nadzorcze miejskich spółek medycznych będą wzmocnione i nie będzie w nich polityków – podkreślił.

Rafał Trzaskowski tłumaczył, że "nie chodzi o piętnowanie kogokolwiek, ale o to, żeby nie było najmniejszych podejrzeń, że w zarządzaniu szpitalami pojawia się jakikolwiek akcent polityczny".

Audyt w warszawskim szpitalu

– Przechodząc do zarzutów i informacji medialnych chciałem powiedzieć następujące rzeczy. Po pierwsze, moja reakcja była szybka i konkretna. Po pojawieniu się informacji o możliwych nieprawidłowościach natychmiast zleciłem audyt w Szpitalu Południowym i wszystkich miejskich SOR-ach. Chcę przypomnieć chronologię – mówił.

Prezydent Warszawy przypomniał, że 8 czerwca pan Dawid Kasprzyk złożył oświadczenie majątkowe.

– Dwa dni później, 10 czerwca, pojawił się pierwszy publiczny wpis redaktora Słowika. Następnego dnia, czyli 11 czerwca zleciłem audyt w Szpitalu Południowym. 15 czerwca audyt formalnie się rozpoczął, a już 17 czerwca mieliśmy pierwsze ustalenia audytu. W efekcie szpital rozwiązał umowy z panem Kasprzykiem i skierował zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu oszustwa. Wczoraj, 18 czerwca odwołany został Zarząd Szpitala Południowego, no bo to jasne, bo to on ponosi odpowiedzialność bezpośrednio za zarządzanie szpitalem. I tak jak zapowiedziałem, dzisiaj powołana będzie nowa Rada Nadzorcza i jednocześnie wprowadzamy zasadę, że w radach nadzorczych miejskich spółek medycznych nie będzie polityków – powiedział.

Rafał Trzaskowski podkreślił, że "nie bronimy ludzi ani stanowisk, bronimy standardów i żeby było jasne – tam gdzie audyt pokaże jakiekolwiek nieprawidłowości, są konsekwencje i jeżeli to będzie konieczne, będą kolejne konsekwencje".

Trzaskowski nie miał wcześniej informacji o nieprawidłowościach

– Po drugie, też odnosząc się do niektórych rewelacji prasowych, nie miałem wcześniej żadnych wiadomości, informacji o możliwych nieprawidłowościach na SOR w Szpitalu Południowym. Jak państwo wiecie i to bardzo ważne, w mieście stołecznym Warszawa funkcjonują procedury antykorupcyjne, procedury dla sygnalistów i formalne kanały zgłaszania wszelkich nieprawidłowości – wyjaśnił.

Wiceszef KO przekazał, że "przez ostatnie kilkanaście godzin sprawdzaliśmy, czy do urzędu wpłynęło jakiekolwiek pismo albo formalne zgłoszenie sygnalizujące problem pana Kasprzyka i takiego pisma nie znaleźliśmy".

– Co więcej, kontrole zewnętrzne, w tym kontrola wojewody w marcu tego roku, nie wykazała istotnych problemów w organizacji pracy SOR w Szpitalu. Dodatkowo 11 czerwca SOR w Szpitalu Południowym dostał autoryzację NFZ. Czekamy również na ostateczne wyniki raportu i kontroli NIK-u, która rozpoczęła się w styczniu tego roku – tłumaczył.

Rafał Trzaskowski zwrócił uwagę, że "pojawiły się też doniesienia, jakobym był wcześniej informowany o nieprawidłowościach na SOR-ze".

– Nie miałem takiej wiedzy. Jeżeli więc ktokolwiek z państwa, kto nas w tej chwili ogląda, ktokolwiek na sali, ma informacje o jakichkolwiek nieprawidłowościach w szpitalu, w spółce miejskiej lub w innej jednostce, to zgodnie też z procedurami prosimy o zgłaszanie ich formalnymi kanałami. Wtedy sprawa oczywiście jest rejestrowana, trafia do właściwych osób i uruchamia wszystkie procedury, które wzmocniliśmy już lata temu tutaj w ratuszu – mówił.

"Sprawa Dawida Kasprzyka przypomina mi trochę historię Nikodema Dyzmy"

Zauważył, że "sprawa Dawida Kasprzyka przypomina mi trochę historię Nikodema Dyzmy".

– Człowieka, który swoją karierę oparł na oszustwie i na sprycie. Mamy oczywiście sygnały, które weryfikujemy, że Dawid Kasprzyk miał się powoływać na swoje wpływy, pozycje lub kontakty. Chcę też jasno powiedzieć, w publicznym szpitalu nie może być tak, że czyjakolwiek pozycja polityczna, towarzyska czy organizacyjna daje mu jakąś większą swobodę działania albo osłabia nadzór. Jeżeli ktoś powoływał się na wpływy, żeby budować swoją pozycję, omijać standardowe procedury, zostanie to wszystko wyjaśnione i zostanie to wszystko rozliczone – mówił.

Przypomniał, że od 15 czerwca pan Kasprzyk skorygował 33 faktury obejmujące okres od 31 stycznia 2025 roku do 16 czerwca 2026 roku i zwrócił szpitalowi pół miliona zł.

– Szpital złożył zawiadomienie do prokuratury. Jeżeli, drodzy państwo, po audycie trzeba korygować 33 faktury i zwracać pół miliona zł, to znaczy, że system kontroli rozliczeń w szpitalu nie zadziałał tak, jak powinien i stąd też moja wczorajsza decyzja o odwołaniu zarządu szpitala – powiedział.

Czytaj też:
"Nie ma pan odwagi". Bogucki do Tuska: Powinien pan przeprosić
Czytaj też:
Wrze po aferze w szpitalu. Mulawa nie ma wątpliwości, kto ponosi odpowiedzialność

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także