"W związku z licznymi pytaniami informujemy, że Policja nie prowadzi żadnych czynności związanych z medialnymi przekazami dotyczącymi Szpitala Południowego w Warszawie. Każda inna obecność policjantów w tej lub jakiejkolwiek innej placówce leczniczej na terenie stolicy wynika z realizacji bieżących czynności służbowych (między innymi doprowadzeń osób zatrzymanych na badania, dostarczeniem korespondencji procesowej lub obsługą interwencji). Prosimy o niewprowadzanie opinii publicznej w błąd oraz o korzystanie wyłącznie ze sprawdzonych źródeł informacji" – czytamy w komunikacie warszawskiej Policji.
Policja zaczęła też odpowiadać na wpisy w mediach społecznościowych przekonujące, że czynności trwają od rana. "Informujemy, że Policja nie prowadzi żadnych czynności służbowych na terenie Szpitala Południowego. Prosimy o niewprowadzanie opinii publicznej w błąd oraz o korzystanie wyłącznie ze sprawdzonych źródeł informacji" – przekazano.
Dr Jędrzejewski stawił się w prokuraturze. Nie chciał rozmawiać z mediami
Dr Emil Jędrzejewski pojawił się w środę (24 czerwca) w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. – Czy ma pan dowody na swoje twierdzenia? Dlaczego nie zgłaszał pan wcześniej tego w prokuraturze? – pytali dziennikarze. Lekarz nie chciał jednak rozmawiać z mediami.
– Wypowiedzi pana doktora słyszeliście państwo zapewne w jednym z kanałów, gdzie opowiadał o sytuacjach, które miały być sytuacjami patologicznymi, gdzie miało dochodzić do zgonów pacjentów z uwagi na nieprawidłowości, które miały miejsce w szpitalu – mówił na środowej konferencji prasowej minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek.
– Pan Jędrzejewski, po pierwsze, musi się w tej chwili liczyć z bardzo poważnym procesem karnym, który zostanie mu natychmiast wytoczony, jeżeli w ciągu najbliższych godzin nie odwoła zniesławiających, oszczerczych i nieprawdziwych informacji. Musi się liczyć z konsekwencjami – oświadczył z kolei w rozmowie z "Rzeczpospolitą" mec. Jacek Dubois, pełnomocnik Dawida Kacprzyka.
