Kolejna afera KO. Zembaczyński: Ja nie będę się biczował

Kolejna afera KO. Zembaczyński: Ja nie będę się biczował

Dodano: 
Poseł KO Witold Zembaczyński na konferencji prasowej w Sejmie w Warszawie
Poseł KO Witold Zembaczyński na konferencji prasowej w Sejmie w Warszawie Źródło: PAP / Rafał Guz
Nie będę stał i się biczował za to, że samorządowcy popełnili błędy – tak poseł KO Witold Zembaczyński komentuje kolejną aferę KO.

Kolejną aferę z udziałem polityków Koalicji Obywatelskiej, którzy wykorzystują swoją pozycję do omijania kolejek w państwowej służbie zdrowia opisuje Wirtualna Polska. Portal posłuje się na informacje o sygnalisty, który twierdzi, że ma dowody na stawiane politykom zarzuty. Część relacji potwierdza także Agnieszka Krzaczek, była pracowniczka rejestracji Miejskiego Centrum Medycznego w Piasecznie, obecnie redaktorka lokalnego portalu "Piaseczno bez maski".

Sytuacja miała miejsce w Miejskim Centrum Medycznym w Piasecznie. Placówka została utworzona decyzją tamtejszych radnych i podlega nadzorowi burmistrza oraz Rady Społecznej. Według informacji przekazanych przez sygnalistę, radni KO, którzy sprawują władzę w mieście, mieli mieć dostęp do lekarzy poza kolejką.

– Tworzyliśmy placówkę, która miała konkurować jakością z prywatnymi sieciami medycznymi. Pracownicy czuli tę misję. Tymczasem część polityków była zapisywana z pominięciem oficjalnej drogi, bez zachowania kolejności obowiązującej zwykłych pacjentów – mówi WP jeden z pracowników MCM, który zdecydował się ujawnić kulisy funkcjonowania placówki.

Radni mieli obchodzić kolejki dzięki bezpośrednim kontaktom z kierownictwem przychodni. W ten sposób mogli szybko korzystać z porad, uzyskiwać skierowania do specjalistów czy otrzymywać recepty.

Zembaczyński odcina się od sprawy

Dziennikarz WP zapytał Witolda Zembaczyńskiego o komentarz w sprawie afery w przychodni w Piasecznie. Politycy KO mieli korzystać z świadczeń medycznych poza kolejką, z recept na SMS-a czy pomocy w załatwianiu skierowań do specjalistów "na city". Jest to kolejna placówka, gdzie dochodziło do nadużyć.

– Ja nie będę stał i się biczował za to, że samorządowcy popełnili błędy. Niech za to odpowiedzą. Niech ich wyborcy rozliczą – odpowiedział Zembaczyński. Poseł stwierdził, że politycznie jego partia poradziła sobie z osobami, które zawiniły w procederze.

– Nigdy tego PiS nie zrobił i nigdy tego PiS nie zrobi. To jest ta różnica między PiS-em a Koalicją. Jeżeli ktoś chce być w państwie rządzonym przez PiS, to musi się liczyć z tym, że nigdy nikt za nic nie odpowie. Wszystko będzie zamiecione pod dywan – kontynuował polityk. Wymienił również wszystkie rozwiązania, jakie zaproponowała jego partia, aby zapobiegać nadużyciom.

– Jedyne, co jest potrzebne, to odpowiedzialny prezydent, który to podpisze – powiedział Witold Zembaczyński, zrzucając odpowiedzialność na Karola Nawrockiego.

Czytaj też:
"Koniec Tuska". Polityk nie ma wątpliwości
Czytaj też:
Wypłynęły nagrania ze Szpitala Południowego. "Wydaje się jakimś jądrem ciemności"

Źródło: Wirtualna Polska
Czytaj także