Ministerstwo Klimatu i Środowiska uruchomiło projekt lasów społecznych, który od początku budzi duże emocje. Część dziennikarzy i aktywistów ekologicznych podważa skuteczność nowych rozwiązań, wskazując, że nie zapewniają one realnej ochrony terenów leśnych.
Stanowski wyśmiał pomysł minister. Hennig-Kloska grzmi: Skandalicznie słabe
Zgodnie z założeniami programu lasy społeczne mają pełnić przede wszystkim funkcje rekreacyjne, edukacyjne i przyrodnicze w otoczeniu 14 największych polskich miast.
"Dotrzymujemy słowa. Powołaliśmy pierwsze lasy społeczne w Polsce, to lasy ochronne wokół Wrocławia. Kolejne miasta przed nami" – ogłosiła we wtorek 21 lipca minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.
Pod jej postem pojawiła się lawina krytycznych komentarzy. Głos w sprawie zabrał też twórca Kanału Zero Krzysztof Stanowski.
"Można iść i miło spędzić czas, można przejechać się rowerem. Ponadto taki las oczyszcza powietrze i gromadzi wodę. Gratulacje. Ja bym jeszcze pomyślał nad pierwszą plażą społeczną nad Bałtykiem, gdzie będzie można usiąść na piasku i obserwować fale" – stwierdził sarkastycznie.
"Lasy społeczne utworzyli Twoi koledzy z PiS, w 2022 roku – no ale wtedy nie interesowałeś się polityką więc zrozumiałe" – odpisał mu jeden z internautów. "Niemożliwe, przecież pani ministra by kłamała, że utworzyła pierwszy taki las" – zripostował Stanowski.
Do ironicznego komentarza dziennikarza postanowiła odnieść się też sama minister Hennig-Kloska.
"Naśmiewanie się z postulatu wielu Polek i Polaków, którzy lasy użytkowane dotychczas głównie gospodarczo, chcą mieć bardziej dla siebie – skandalicznie słabe – żaden prawdziwy dziennikarz by sobie na coś takiego nie pozwolił" – oceniła polityk.
"No ale ja jestem nieprawdziwy i podziwiam ten wasz społeczny las" – odpisał Stanowski.
W piątek 24 lipca minister klimatu wróciła jeszcze do sprawy w osobnym wpisie.
"To jeszcze raz, po co komu las społeczny? Las społeczny to nazwa formy ochrony, która z lasów wokół miast wyprowadza rębnie zupełne. Zupełne polegają na usunięciu całego dojrzałego drzewostanu z danej powierzchni w ramach jednego cięcia. Czyli las był i nagle go nie ma" – wyjaśniała.
Czytaj też:
Doda poleca kakao z grzybami. Psychiatra: Szansą jest prezydent Nawrocki Czytaj też:
"Dużo smrodu i nic poza tym". Dziennikarka uderza w aktywistów od klimatu
