Okazuje się, że celem ataku miały być dzieci białoruskiej opozycjonistki Swiatłany Cichanouskiej.
Białoruś przekazała ostrzeżenie Polsce
Informacje o rzekomym zagrożeniu zostały przekazane podczas spotkania przedstawicieli białoruskiego MSZ z chargé d'affaires RP na Białorusi Krzysztofem Ożanną. – W ramach realizacji porozumień o konieczności współpracy w walce z przestępczością (...) chargé d'affaires RP na Białorusi, Krzysztof Ożanna, został poinformowany o informacjach otrzymanych przez Ministerstwo od organów ścigania Republiki Białorusi dotyczących przygotowywania zamachu terrorystycznego w Polsce – podał resort.
Według komunikatu celem miały być niepełnoletnie dzieci białoruskiej aktywistki mieszkającej w Polsce.
Kto miał stać za planowanym zamachem?
Białoruskie władze twierdziły, że za przygotowaniem ataku miał stać obywatel Białorusi, wcześniej skazany w swoim kraju i niedawno pozbawiony przez polskie władze prawa pobytu oraz ochrony. Według Mińska motywem działania miała być zemsta za "niewystarczające wysiłki" aktywistki na rzecz utrzymania jego statusu.
Nazwisko podejrzewanego nie pojawiło się w oficjalnym komunikacie. Dopiero 30 lipca portal "Nasza Niwa", powołując się na Romana Protasiewicza, podał, że chodzi o Dzianisa Daszkiewicza, białoruskiego aktywistę przebywającego w Polsce od 2022 roku.
"Co, zabić dzieci Cichanouskiej?"
Sam Daszkiewicz w rozmowie z "Naszą Niwą" przyznał, że po utracie statusu uchodźcy wysyłał wiadomości do innych Białorusinów mieszkających w Polsce. W jednej z nich miał napisać: "Co, zabić dzieci Cichanouskiej, żeby ktoś zwrócił uwagę na mój problem?".
Mężczyzna zapewnił, że był to jedynie emocjonalny komentarz, a nie rzeczywisty plan działania. Jak twierdzi, po ujawnieniu sprawy kontaktowała się z nim Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która przeanalizowała jego korespondencję. Według Daszkiewicza polskie służby przyjęły jego wyjaśnienia i nie postawiły mu zarzutów.
Reakcja polskich służb
Do sprawy odniósł się w ubiegłym tygodniu rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. – Nie komentuję medialnych doniesień na ten temat. Zapewniam jednak, że polskie służby nigdy nie bagatelizują żadnego niepokojącego sygnału i do wszystkich informacji o ewentualnych zagrożeniach podchodzą z należytą powagą i stanowczością – powiedział.
Dodał również, że służby specjalne "na takim etapie nie informują o tym, czy i ewentualnie jakie kroki podejmują".
Czytaj też:
Białoruś twierdzi, że w Polsce szykowany jest zamach. Wskazano cel ataku
