Jan B. był posłem V kadencji Sejmu (2005-2007). Do parlamentu dostał się z list Samoobrony. We wrześniu 2006 r. został wykluczony z partii. Stworzył swój klub parlamentarny pod nazwą Ruch Ludowo-Narodowy, który szybko zamienił się w koło. Pod koniec kadencji działał zaś jako poseł niezrzeszony.
Jego polityczna kariera nie trwała długo. W 2007 r. media obiegła informacja, że B. w przeszłości został zwolniony z pracy w szkole za "nakłanianie 12-letniej uczennicy do czynów lubieżnych".
Były poseł aresztowany za molestowanie 9-latki
Obecnie Jan B. prowadzi prywatną szkołę podstawową w podwarszawskim Izabelinie. Według doniesień Onetu, od 11 lipca były poseł przebywa w areszcie tymczasowym, który sąd nałożył na niego w związku z prowadzonym przez Prokuraturę Rejonową dla Warszawy-Woli śledztwem. B. jest podejrzany o molestowanie 9-letniej uczestniczki półkolonii organizowanych przez należącą do byłego polityka szkołę. Do zdarzenia miało dojść już pierwszego dnia półkolonii – 6 lipca.
Ustalenia Onetu potwierdził rzecznik prasowy stołecznej Prokuratury Okręgowej. "Postępowanie zostało zainicjowane zawiadomieniem jednego z rodziców dziewczynki, która brała udział w półkoloniach organizowanych przez Izabelińską Szkołę Montessori. Z zawiadomienia wynikało, że niewłaściwych zachowań wobec dziewczynki miał dopuszczać się dyrektor placówki" – przekazał prok. Piotr Antoni Skiba. Odmówił jednak ujawnienia jakichkolwiek szczegółów, ze względu na dobro toczącego się śledztwa.
O samej sytuacji opowiedzieli natomiast rodzice 9-latki. – Podczas zabawy nasza córka wraz z dwoma innymi koleżankami siedziała trochę z boku całej grupy, kiedy podszedł do nich pan B. Najpierw zaproponował zabawę w chowanego, potem w berka. A następnie zapytał, czy nie chciałyby zobaczyć jego gabinetu. Już w gabinecie najpierw siadającej na krześle córce podstawił pod pupę rękę, po czym zaczął ją dotykać w miejscach intymnych. A potem zaczął całować ją w usta – relacjonowali.
– Kiedy B. się oddalił, uciekła z gabinetu. Kiedy próbowałam rozmawiać o tej sytuacji z opiekunką [jednocześnie wicedyrektorem szkoły – przy.], ta bagatelizowała sprawę, mówiąc, że pan B. bardzo szanuje dzieci i po prostu się z nimi bawi – powiedziała matka dziewczynki.
Rodzice zgłosili sprawę najpierw na policję, a później do prokuratury. 9-latka pozostaje pod opieką psychologa. Janowi B. grozi nawet do 15 lat więzienia.
Czytaj też:
Kolejna bulwersująca decyzja. Sąd uchylił wyrok skazujący pedofila
