Jak co miesiąc, politycy PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele zebrali się w Warszawie, aby upamiętnić ofiary katastrofy smoleńskiej. Lider partii wygłosił przemówienie przed pomnikiem ofiar na placu marszałka Józefa Piłsudskiego. Całe wystąpienie prezesa Prawa i Sprawiedliwości było zagłuszane przez uczestników kontrdemonstracji. Słychać było nieustanne okrzyki "kłamca, kłamca".
– Przestrzegania prawa nie ma, bo tego rodzaju demonstracje powinny być odsunięte przynajmniej o 100 metrów, którą chcą zakłócić. Prokuratura już dawno powinna wydać zakaz obecności tutaj tych ludzi, bo nieustannie obrażają, uprawiają tutaj putinowską propagandę – stwierdził Kaczyński, odnosząc się do comiesięcznych awantur podczas uroczystości.
– Nie wiem też, co robią służby specjalne, bo z całą pewnością są tutaj związki sięgające poza Polskę. Trzeba to ustalić i wyciągnąć wszystkie prawne konsekwencje. Dzisiejszy radykalny brak poparcia dla Tuska, dla rządu, to zapowiedź zmiany władzy i ta nowa władza wszystkie te sprawy załatwi – zapewnił.
Kaczyński: Lumpenproletariat nam nie przeszkodzi
– Jednocześnie zabezpieczy sprawę polskiej praworządności i demokracji. Wiem, że to się nie wszystkim podoba, ale powstaną instytucje, które uniemożliwią takie działania, jak zajmowanie telewizji czy prokuratury. Ci którzy będą chcieli podnieść rękę, będą zatrzymani, a następnie surowo, w sposób odstraszający, ukarani. Ale będą ukarani też ci, którzy robią w Polsce to, co dzieje się po 13 grudnia 2023 roku. Polska znów będzie praworządna, znów będzie demokratyczna, znów się będzie rozwijała – mówił prezes PiS.
– Nie tylko po to, aby oddać hołd zamordowanym przez zbrodniczy reżim Putina w Smoleńsku, tutaj przychodzimy. I żadne wrzaski lumpenproletariatu tego nie zmienią. Jestem pewien, że przyjdzie dzień zwycięstwa. Zwycięstwa i ukarania tych, którzy tutaj są i tych, którzy na to pozwalają. Tych, którzy za tą zbrodnią stali. Rosja jest poza naszym zasięgiem, ale tych w Polsce złapiemy i ukarzemy – zakończył.
