KPRM przyznała fundacji blisko 4,3 mln zł z rezerwy ogólnej budżetu państwa na realizację projektu Instytut Demokracji Bezpośredniej. Zakładał on m.in. promocję referendów i demokracji oraz stworzenie internetowej platformy do głosowania. Fundacja wydała na projekt około 2,97 mln zł, a w styczniu 2024 r. zwróciła do budżetu blisko 1,32 mln zł niewykorzystanych środków.
Jak podał "Fakt", KPRM po przeprowadzonej kontroli zażądała jednak dodatkowego zwrotu pieniędzy. Według Pawła Kukiza chodzi o około 1 mln zł wydanych na stworzenie platformy do głosowania opartej na technologii blockchain. Według relacji polityka argumentem za żądaniem zwrotu miała być m.in. niewielka liczba wejść na serwis i małe zainteresowanie społeczne.
Fundacja Kukiza zablokowana. KPRM domaga się zwrotu części dotacji
Po wydaniu decyzji KPRM skierowała wniosek do urzędu skarbowego o jej wykonanie. Jak ustalił "Fakt", Urząd Skarbowy w Brzegu zajął rachunek fundacji. Kukiz twierdzi, że zablokowane zostały także środki fundacji, które nie pochodziły z dotacji celowej KPRM, a zajęcie objęło również samochody wykorzystywane do transportu darów.
Pełnomocnik polityka mec. Michał Kardasz poinformował, że fundacja skierowała sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Jak zaznaczył, decyzja może być wykonywana jeszcze przed jej sądową kontrolą. Jego zdaniem pozbawienie fundacji majątku w praktyce może uniemożliwić jej dalsze funkcjonowanie.
Kukiz ocenił działania KPRM jako "skandaliczne" i zarzucił rządowi Donalda Tuska uderzenie w fundację. Polityk przekonuje, że środki z dotacji zostały wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem, a stworzona platforma miała być bezpłatnie udostępniana instytucjom publicznym.
